Saga Star Wars

Daisy Ridley odpowiada na określanie postaci Rey mianem “Mary Sue”

W części środowiska fanów uniwersum pomysłu Georga Lucasa i pewnych kręgach krytyków filmowych mówi się, że wykreowana przez Daisy Ridley główna bohaterka Gwiezdnych Wojen: Przebudzenia Mocy – Rey – to “Mary Sue” świata Star Wars. Jak na te zarzuty odpowiada młoda aktorka?

Dla niewtajemniczonych czytelników wyjaśniamy, co właściwie oznacza owa łatka, którą przypięto protagonistce:

Mary Sue (w Polsce obowiązuje również spolszczone określenie Marysia Zuzanna; w przypadku mężczyzny używa się określenia Gary Stu, ewentualnie Marty Stu czy Larry Stu) – pejoratywne określenie wyidealizowanej postaci literackiej.

źródło: Wikipedia

Do określenia odniosła się sama zainteresowana:

Określenie Mary Sue jest z gruntu seksistowskie, ponieważ to imię kobiece. Luke Skywalker miał takie same zdolności i możliwości. Myślę, że Rey jest niezwykle wrażliwa i żaden jej czyn nie jest wykonywany dla jakiegoś większego dobra. Po prostu robi to, co uważa w danym momencie za właściwe. I pewnych z tych rzeczy nie chce robić, ale czuje się do nich zobligowana. Byłam więc zaskoczona stwierdzeniem [o Mary Sue].

Choć nie jesteśmy w 100% przekonani, czy Daisy dobrze zna historię wspomnianego określenia, to w naszym przekonaniu częściowo odpowiedziała na zarzuty trafnie, wytykając, że często jesteśmy skłonni przypiąć ten kobiecy przydomek tylko płci żeńskiej, choć może on odnosić się do obydwu. Przyzwyczajono nas do niezauważania, że niejednokrotnie męscy bohaterowie wykazują więcej cech “Mary Sue”, niż kobiety. Dość wyrazistym tego przykładem może być postać Batmana, którego bez większego problemu można by nazwać “Mary Sue”. Suma summarum, nie ma nic złego w tym, że bohater jest trochę wyidealizowany, jednak, jako społeczeństwo, przyzwyczailiśmy się do myślenia, że bycie perfekcyjnym superbohaterem zarezerwowane jest wyłącznie dla białych kolesi, o perfekcyjnej budowie ciała i błyskotliwym umyśle. Postawienie w tej roli chociażby postaci takiej jak Rey, wydaje nam się surrealizmem.

Przykładów nie trzeba jednak szukać tak daleko. W Nowej Nadziei Luke Skywalker zostaje jednym z najlepszych pilotów Rebelii, nie mając praktycznie żadnego przeszkolenia w lataniu myśliwcami X-wing. Wyjaśnienie? Moc oczywiście! I absolutnie ma to sens w świecie Star Wars. Dlaczego więc nie dopuszczamy do siebie myśli, że podobnie jest w przypadku postaci Rey? Przecież ona także posługuje się Mocą, ma więc prawo być postacią nawet nieco wyidealizowaną, prawda?

Podobne posty

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button

Wykryto Adblocka :(

Hej! Nasza strona to owoc pracy pasjonatów, lecz musi się również utrzymać! Działamy głównie dzięki reklamom, które wyświetlamy. Rozważ wyłączenie Adblocka, aby zapewnić nam możliwość dalszego dostarczania ciekawych treści.