Gwiezdne Wojny - Historie

Michael Giacchino o komponowaniu muzyki dla „Rogue One”

We wrześniu tego roku otrzymaliśmy niepokojące wieści o wycofaniu się Alexandre Desplata z komponowania muzyki dla grudniowego spin-offu Łotr 1. Wielu fanów zmartwił fakt, że pierwszy film w uniwersum Star Wars, przy którym nie pracuje John Williams, boryka się z problemami z kompozycją odpowiedniej ścieżki muzycznej. Pojawił się jednak promyk nadziei, gdy na horyzoncie ujrzeliśmy Michaela Giacchino.

Młody kompozytor znalazł czas pomiędzy pracą nad filmami Doctor StrangeSpiderman: Homecoming, zgadzając się, by w raptem 4 miesiące stworzyć muzykę, która będzie godnie zastępować niedoścignione utwory J. Williamsa. Między innymi tę i kilka innych kwestii związanych z pracą artysty poruszył podczas niedawnego wywiadu redaktor magazynu Entertainment Weekly. Specjalnie dla Was przetłumaczyliśmy wspomniany wywiad.


EW: Więc byłeś dość późnym dodatkiem do załogi Łotra 1…

MG: Tak. Właściwie ostatnią rzeczą, jakiej spodziewałem się w tamtym miesiącu, było coś takiego. Praktycznie planowaliśmy już urlop, gdy dostałem telefon z pytaniem, czy przyjdę do nich [Lucasfilmu – przyp. red.], żeby porozmawiać o zleceniu. W tamtym momencie pozostało mi właściwie cztery i pół tygodnia na napisanie muzyki. To jedna z tych decyzji, gdy mówisz: „No cóż, okej…” Potem rozmawiałem jeszcze o tym z moim bratem i powiedział mi: „Przestań! Komponujesz od dziesiątego roku życia, dasz radę!”.

EW: Wiesz jak w ogóle doszło do rezygnacji Alexandre [Desplata – przyp. red.]?

MG: Powiem ci szczerze, że nie wiem na ten temat praktycznie nic. Filmowcy zapytali mnie: „Czy chcesz wiedzieć, co się stało?” A ja odpowiedziałem: „Wiecie co, gdy będzie już po wszystkim, możemy usiąść, napić się, a wy opowiecie mi cokolwiek będziecie chcieli. Chętnie posłucham tej historii, ale w tej chwili wolę udawać, że nic się nie stało, wszystko jest w porządku, a ja po prostu przyszedłem zrobić swoje.” Powiedzieli tylko: „Racja, racja…” Więc nie wiem nic poza oficjalnym stwierdzeniem, że był problem z wygospodarowaniem czasu.

EW: Słuchałeś czegokolwiek z tego co on napisał?

MG: Od samego początku mówiłem: „Nie, nie chcę. Niczego nie chcę. Po prostu się za to zabierzmy.” Miałem ogromną ochotę zobaczyć ten film odkąd pierwszy raz o nim usłyszałem. Myślałem sobie nawet: „O, Alexandre prawdopodobnie skomponuje do niego świetną muzykę!” Szczerze mówiąc, po prostu nie mogłem się doczekać, by zobaczyć i usłyszeć, co tam wymyślą. W życiu nie pomyślałbym, że sam będę układał kompozycję do tego filmu. To wszystko stało się tak szybko…

EW: Gdy rozmawiałeś z reżyserem Garethem Edwardsem, Tonym Gilroyem, gdy pomagał w poprawkach, i szefową Lucasfilm – Kathleen Kennedy – czego właściwie oczekiwali? Jak wyglądały rozmowy z nimi?

MG: Ostatecznie rozmowa o oczekiwaniach schodzi na rozmowę o emocjach. Im mniej rozmawiam o muzyce, a im więcej o emocjach, tym lepiej zaczynam rozumieć, co muszę zrobić i jak się za to zabrać. Po obejrzeniu filmu powiedziałem im co czuję i jak go odbieram, co według mnie by do niego pasowało. Okazało się, że wszyscy myślimy pod tym względem tak samo.

EW: Bez zdradzania fabuły – jakie były twoje wrażenia po tym, co zobaczyłeś?

MG: To produkcja, która pod wieloma względami jest w pewnym sensie naprawdę dobrym filmem o II Wojnie Światowej. Bardzo mi się w nim to spodobało. Widzę też, że włożono w niego ogrom pracy i serca. To coś, co także chcę docenić. Tak, to film akcji i film w świecie Star Wars, który ma wszystkie cechy, jakich po takim dziele bym się spodziewał. Ale jest to także film bardzo emocjonalny i o tym także nie chcę zapomnieć. To mnie w nim przyciągnęło. Uwielbiam pracować nad dziełami, które mają emocjonalną duszę – ale nie taką produkowaną [śmiech]. Choć w sumie właśnie tym się tam zajmujemy – produkowaniem emocji.

EW: Miałeś jakiś ulubiony utwór?

MG: Bardzo podobała mi się praca nad muzyką Jyn Erso, wiązanie jej z filmem i jej powolne kształtowanie. To w pewnym sensie emocjonalna bomba, którą miło było tworzyć. Mam wrażenie, że jest taka interesująca rzecz, gdy pisze się muzykę do filmu, która sprawia, że trzymam się pewnym limitów. I czasami całkowicie się na to godzę, ale bywa, że mam po prostu ochotę dać się ponieść i stworzyć coś wszystkiemu na przekór.

EW: Czy zawarłeś wiele elementów z muzyki Johna Williamsa?

MG: Myślę, że jest bardzo wiele momentów, gdy chcesz uderzyć w kierunku rzeczy z przeszłości. Dla mnie, nawet jako fana, to było coś w stylu: „Och, ten konkretny pomysł byłby świetny, gdybyśmy zawali go dokładnie tutaj. Chciałbym to zobaczyć, gdybym o oglądał Gwiezdne Wojny.” Jako dzieciak, który dorastał słuchając muzyki Johna Williamsa, i który został wystrzelony w tym kierunku przez jego pracę, miałem sprecyzowany pomysł, co chcę zrobić i jak chcę to zrobić. Powiedziałbym, że w 95% muzyka jest niepowtarzalna, a jakieś 5% to wstawki kojarzące się z muzyką Williamsa, by nadać akcent tu i ówdzie. Gdybym teraz usiadł i zaczął tego słuchać, z pewnością moje włosy zaczęłyby się elektryzować z wrażenia.

EW: Wykorzystałeś może Marsz Imperialny?

MG: [Śmiech] Mooooooże.

EW: Możesz opisać muzykę otwierającą? Używasz tam jego elementów?

MG: Zrobione jest to nieco inaczej, ponieważ ten film nie jest elementem sagi i nie należy do żadnej z trylogii. To oddzielne dzieło i jego zamysł od samego początku zakładał, że takim właśnie będzie. Więc wszystko wystartuje i potoczy się w nieco inny sposób, niż miało to miejsce do tej pory.


Pełen wywiad (w języku angielskim) znajdziecie tutaj.

Podobne posty

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button

Wykryto Adblocka :(

Hej! Nasza strona to owoc pracy pasjonatów, lecz musi się również utrzymać! Działamy głównie dzięki reklamom, które wyświetlamy. Rozważ wyłączenie Adblocka, aby zapewnić nam możliwość dalszego dostarczania ciekawych treści.