Skip to content
Reklamy

Kolejny fragment z książki „Thrawn” autorstwa Timothy’ego Zahna!

Star-Wars-Thrawn

Nie tak dawno temu publikowaliśmy na łamach naszego serwisu przetłumaczony fragment najnowszej książki autorstwa legendarnego Timothy’ego ZahnaStar Wars: Thrawn. Nietrudno się domyślić, że jej głównym bohaterem jest uwielbiany przez wielu Wielki Admirał Thrawn, zaś sama powieść przybliży nam historię początków służby Chissa w szeregach Imperium. Dziś, dzięki portalowi Express.co.ukotrzymaliśmy kolejny fragment książki, który specjalnie dla Was przetłumaczyliśmy. Pozostaje nam życzyć przyjemnej lektury.


Po wszystkich kłopotach spowodowanych przez wyrzutka na planecie, Eli spodziewał się, że stoczy zaciętą walkę ze swoimi oprawcami. Ku jego zdziwieniu, poszukiwany poddał się szturmowcom bez żadnego oporu.

Być może został wzięty z zaskoczenia. Bardziej prawdopodobne jednak, że poddał się wiedząc, że opór nie ma sensu.

Przynajmniej Eli zrozumiał teraz, dlaczego Parck tak bardzo chciał mieć go przy sobie podczas zatrzymania. Należące do więźnia skrzynie z zapasami były opatrzone dialektem Sy Bisti. Jeśli poszukiwany posługiwał się tylko tym językiem, imperialni potrzebowali tłumacza.

Grupa była w połowie drogi do luku, gdy Parck, Barris, Eli oraz ich eskorta złożona ze szturmowców zatrzymali się, a światła hangaru ponownie rozbłysły.

Więzień, jak już wcześniej zauważył Eli, posiadał ludzkie kształty i wymiary. Ale na tym podobieństwa do ludzi się kończyły. Jego skóra miała błękitną barwę, oczy mieniły się czerwienią, zaś włosy posiadały niebiesko-czarne zabarwienie.

Eliego przeszły ciarki. Na jego rodzinnym świecie, Lystarze, krążyły mity na temat podobnych istot. Dumnych, zabójczych wojowników, których legendy nazywały Chissami.

Z wielkim trudem odwrócił wzrok od tej twarzy, a swoje myśli od starych mitów. Więzień ubrany był w strój wykonany najprawdopodobniej ze skór i futer zwierząt autochtonicznych dla lasu, w którym żył. Nawet maszerowanie w środku czworoboku złożonego z uzbrojonych szturmowców nie pozbawiło go niemal namacalnej pewności siebie.

Pewność siebie. To zdecydowanie było zawarte w przekazywanych historiach.

Szturmowcy podprowadzili go na odległość kilku metrów od Parcka i popchnęli w jego stronę. „Witamy na pokładzie Niszczyciela Gwiezdnego klasy Venator Strikefast”, powiedział Kapitan. „Czy mówisz we Wspólnym?”

Przez moment wydawało się, że obcy bada swojego rozmówcę. „Może lepiej czujesz się w Sy Bisti?”, dodał Eli w tym języku.

Barris spojrzał się na niego z wyrzutem, przez co Eli aż się wzdrygnął. To było głupie, powinien poczekać na wyraźny rozkaz. Więzień także na niego spoglądał, jednak wydawało się, że jego wzrok był bardziej analityczny niż wściekły.

Zaś Kapitan Parck skupiał spojrzenie wyłącznie na swoim więźniu. „Zgaduję, że spytałeś go czy woli rozmawiać w Sy Bisti?”

„Tak jest”, odparł Eli. „Proszę wybaczyć, Kapitanie. Pomyślałem po prostu – legendy mówią, że Chissowie porozumiewają się za pomocą Sy Bisti, więc…”.

„Kto?” Zapytał Parck.

„Chissowie”, odpowiedział Eli, czując, że jego twarz zaczyna płonąć żywym ogniem. „Więc oni… cóż, zawsze byli uważani za kosmiczny mit.”

„Czyżby…”, odpowiedział Parck, wbijając swój wzrok w więźnia. „Wydaje się, że są nieco bardziej realni. Ale przerwałem ci, chciałeś coś dodać?”

„Tylko tyle, że historie twierdzą, iż Chissowie używali wyłącznie Sy Bisti, gdy mieli z nami do czynienia.”

„Tak jak i wy używaliście tego języka w rozmowach z nami”, odparł spokojnie więzień w Sy Bisti.

Eli zdrętwiał. Więzień co prawda odpowiedział w Sy Bisti, ale była to reakcja na komentarz, który Eli wypowiedział we Wspólnym. „Rozumiesz Wspólny?”, zapytał w Sy Bisti.

„Do pewnego stopnia”, odparł Chiss w tym samym języku. „Ale czuję się lepiej z tym, którym posługuję się teraz.”

Eli pokiwał głową. „Mówi, że rozumie trochę Wspólnego, ale czuje się lepiej z Sy Bisti.”

„Rozumiem”, powiedział Parck. „Niech będzie. Jestem Kapitan Parck, dowódca tego okrętu. Jak brzmi twoje imię?”

Eli już otworzył usta, by tłumaczyć – „Nie”, powstrzymał go Parck uniesioną dłonią. „Możesz tłumaczyć jego odpowiedzi, ale chcę zobaczyć, ile ze Wspólnego zrozumie sam. Twoje imię, proszę?”

Przez moment Chiss milczał, omiatając wzrokiem hangar. Jednak nie jak prymityw, który jest przytłoczony niesamowitością nowo odkrytego miejsca, lecz jak strateg wojskowy, oceniający mocne i słabe strony swojego oponenta. “Mitth’raw’nuruodo”, odparł, zwracając swoje czerwone ślepia ku Parckowi.

„Ale sądzę, że będzie wam łatwiej zwracać się do mnie Thrawn.”

Reklamy

Jedna myśl w temacie “Kolejny fragment z książki „Thrawn” autorstwa Timothy’ego Zahna! Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d blogerów lubi to: