Rebeliancka Kantyna – Galaktyka to ogromne miejsce, więc… Wyluzujcie

Galaxy map

Dawno, dawno temu w odległej galaktyce, młody, biały chłopak postawił pierwsze kroki na ścieżce, która doprowadziła go do uratowania całego wszechświata przed potężnym złem..

Co Was w tym zdaniu uderza najbardziej? Spłycenie Gwiezdnych Wojen do kolejnej historyjki o odwiecznym starciu Dobra ze Złem? Zestawienie ikonicznych słów z kilkoma wyświechtanymi motywami w kulturze trwającej od zarania dziejów? A może krótki, wielce irytujący w dzisiejszych czasach przymiotnik definiujący istotę tekstu zanim jeszcze na dobre zaczęliście go czytać?

I bardzo dobrze. Tak, ten tekst będzie o różnorodności w galaktyce. Ba, kilku galaktykach.

Nie będę się bawił w poprawność polityczną. Powiem Wam, co mnie boli, co mnie cieszy i co mi przeszkadza, a Wy się z tym pogodzicie albo nie. Oczywiście zachęcam do komentowania, spodziewając się ataków z różnych stron, ale licząc jednocześnie po cichutku na słowa poparcia przynajmniej części moich wypocin.

Przy tym mocno zaakcentowanym, buńczucznym wręcz, niebawieniu się w poprawność polityczną ostrzegam jednak, że mój tekst to nie jest jakiś manifest polityczny, tylko, jak zwykle, spostrzeżenia dotyczące otaczającej nas rzeczywistości. Nie zrozumcie mnie źle i nie traktujcie tego każdorazowego podkreślenia, jako jakiejś tchórzliwej asekuracji, po prostu nie uważam się za Bóg wie jakiego mentora, czy nauczyciela, żeby Was zmieniać. Każdy z nas ma swój rozum i powinien sam dojść do jakichś konstruktywnych wniosków, bez względu na sączoną ze środków masowego przekazu propagandę określonego sposobu życia.

W tym duchu właśnie chcę przejść do kwestii merytorycznej, czyli opisu moich odczuć na temat upadającego paradygmatu o „białym mesjaszu” w popkulturze.

Przeszkadzało mi zaangażowanie czarnoskórego aktora w roli Human Torcha, równie mocno, jak obsadzenie Tildy Swinton w roli Ancient One. Jestem geekiem i przykładam ogromną uwagę do komiksowego pierwowzoru w filmach, dlatego, kiedy usłyszałem, że reżyserzy kombinują z materiałem źródłowym, nie ukrywam, że kręciłem nosem. W żadnym wypadku nie jestem ani rasistą, ani seksistą, po prostu uważam, że pewnych elementów, tak jak choćby motywu, że Batman nie zabija, po prostu nie powinno się ruszać. Od razu wyjdzie moja hipokryzja, bo nie miałem najmniejszych problemów z zaakceptowaniem Idrisa Elby jako Heimdalla w trylogii o przygodach pewnego boga piorunów. Dlaczego? Nie mam najmniejszego pojęcia, po prostu tak było i tyle. 

Niemniej jednak, zabiegi z dywersyfikacją aktorską, szczególnie w filmach na podstawie komiksów, z reguły przyjmowałem z pewną rezerwą. Tak, dobrze czytacie, przyjmowałem, bo zarówno jeden jak i drugi występ zupełnie nie wpłynął na odbiór filmów (bardzo ograniczana scenariuszem charyzma Michaela B. Jordana była chyba jednym z nielicznych plusów tragicznego rebootu Fantastycznej Czwórki, a Tilda Swinton po prostu jest dobrą aktorką). Od tamtej pory zupełnie mnie to nie rusza… Czarnoskóra Valkyrie? Spoko, nie ma sprawy. Kobieta Doctor Who? A czemu by nie? Batman w wykonaniu aktora mającego korzenie azjatyckie? Nie widzę problemu, bo to nie kolor skóry, czy płeć definiują bohaterów.

Oczywiście zgadzam się, że robienie tego na siłę lub dla zysku jest nie tyle nie fair, co bez sensu. Szok dla samego szoku nie służy dobrze ani danemu dziełu, ani aktorce bądź aktorowi, ale idiotyzmem od razu skreślanie takiego dzieła, bo „if they ain’t white, they ain’t right” (jak miało to miejsce w przypadku skrajnie rasistowskiej organizacji, kiedy pojawiła się wiadomość, że nordyckiego boga zagra czarnoskóry aktor).

Świat się zmienił. Nie mówię tu akurat o Odległej Galaktyce, ale o naszej, skromnej, trzeciej planecie od Słońca. Biały, heteroseksualny mężczyzna już dawno stracił walor dominującej istoty na Ziemi i to bynajmniej nie dlatego, że stoi za tym jakiś międzynarodowy spisek, propaganda multi-kulti, czy ta znienawidzona przez wielu poprawność polityczna. Tak po prostu jest, bo do głosu w drodze wieloletniego rozwoju, nie jakiejś burzliwej rewolucji, dochodzą głosy marginalizowane do tej pory, nieobecne, bądź po prostu nieinteresujące dla dominujących do tej pory grup odbiorców. Popkultura ma w tym wypadku niebagatelne znaczenie, bo może stanowić zarówno iskrę zapalną zmian, jak i komentarz do ich przebiegu.

Tak właśnie jest z Gwiezdnymi WojnamiNie ma co specjalnie ukrywać, że Nowa Nadzieja zalatuje sztampą. Biały dzieciak, biały zawadiaka i biały starzec poszukują białej księżniczki. Wszystko kończy się dobrze, dzięki ciężkiej pracy, przyjaźni, etc. Szczęśliwie nie była to klasyczna, niewinna i głupiutka dama w opałach, tylko zadziorna młoda kobieta, obyta równie na politycznych salonach, co z karabinem blasterowym. Twarda, fajna babka, nie ma co tu dużo ukrywać. 

leia-organa

Niestety, nawet przy takim podejściu do postaci Lei (nadwątlonym jej wątkiem niewolnicy w Powrocie Jedi) oraz obecności świetnego Lando Calrissiana, czy dowodzącej Sojuszem Mon Monthmy, Oryginalnej Trylogii nijak nie można nazwać zdywersyfikowaną. I to bynajmniej nie dlatego, że tak wyglądał wtedy ziemska populacja, ale dlatego, że takie były wtedy tendencje nie tylko w kinie, ale w całej popkulturze.

Ewolucję poglądów na rolę kobiet oraz walkę z rasową dyskryminacją widać już w Trylogii PrequeliOczywiście trzy pierwsze części uwarunkowały kolory skóry poszczególnych bohaterów, ale już przy tworzeniu postaci drugoplanowych widać schodzenie z utartych schematów. Królowa Amidala jest dojrzalsza od swojego partnera, sprytniejsza i bardziej wyważona. Jedi to nie tylko biali mężczyźni, czy zielone karły, ale przedstawiciele najróżniejszych ras i płci (jeszcze raz przepraszam za małe przejęzyczenie z W obronie Vadera). Wpływa to jakoś szczególnie na odbiór filmu, że armiami klonów dowodzą kobiety albo to Samuel L. Jackson prowadzi towarzyszy do ostatniego boju z Darthem Sidiousem?

Nie dla kogoś przy zdrowych zmysłach.

No, ale dobra, jakby tego było mało, mamy Nową Trylogięktóra wywróciła znany pokoleniom „konserwatywnych” (nazwijmy ich tak ogólnie) fanów życie. 

Oto dwójką głównych bohaterów są młoda dziewczyna i czarnoskóry żołnierz, a w tle jakoś nie widać żadnego białego mesjasza (a kiedy się już pojawia, jest ledwie echem dawnego siebie, przybitym i zniszczonym). Drugi plan także nie wygląda za ciekawie, ot cała gama najróżniejszych postaci. Poe Dameron też ma specyficzną, niejednoznaczną w najlepszym razie karnację, a na widnokręgu rysuje się widmo postaci LGBT. Han Solo i Leia to już starsze, niemające za wiele do powiedzenia jednostki, a jedyni działający żywo w filmie „biali” mężczyźni są źli. Chociaż tu też nie jest swojsko, toć przecież wysoką rangę w szeregach Nowego Porządku pełni… KOBIETA! Jak to możliwe?! Kto to w ogóle wymyślił?!

rogueone-jyn-reflective-kybernecklage-700x467

Łotr 1 jest jeszcze bardziej „problematyczny”. Główną rolę pełni tu silna, samodzielna kobieta, która na męski ratunek reaguje kilkoma silnymi ciosami. Towarzyszy jej zróżnicowana etnicznie grupa, a biali mężczyźni znów stanowią albo ledwie dostrzegalne tło, albo przeciwników. Kolejna gorzka piguła do przełknięcia. Jak to żaden z „białych mesjaszy” nie poległ przy zdobyciu planów Gwiazdy Śmierci?!

Czy zatem nowe Gwiezdne Wojny są jakimś gigantycznym apelem w stosunku do tych „prawdziwych” mężczyzn? Czy ten enigmatyczny zarzut „czysty Disney” przewijający się przez najróżniejsze komentarze, często w zestawieniu z „poprawnością polityczną”, oznacza właśnie zmierzch ery białego mężczyzny? Szczerze mówiąc…

Nie.

Po pierwsze, Odległa Galaktyka to ogromne miejsce, z setkami tysięcy planet, tysiącami cywilizacji etc., etc. Naprawdę, w dobie dzisiejszego globalizmu i współczesnej świadomości światowego obywatelstwa (chociaż różnie tu bywa muszę przyznać) Nowa Nadzieja nadal wydaje się Wam wiarygodna, jako naparzanka pomiędzy białymi mężczyznami a białymi mężczyznami, kobietą, dwoma droidami i Wookiem?

Po drugie, naprawdę nie mogę zrozumieć, jakim cudem faceci mogą mieć problemy z głównymi rolami kobiet w przygodowych franczyzach? Nie znam się za bardzo na feminizmie, a tekstów w stylu „kobieta macha mieczem świetlnym równie dobrze, jak mężczyzna” nie wygłaszam, bo dla mnie są po prostu czymś oczywistym. 

Czy to Rey, czy to Jyn, obie stanowią bardzo ciekawe rozpisane postacie, które potrafią same się uratować i nie ustępują pola mężczyznom. Ba, w wielu kwestiach Rey może przewyższyć dotychczasowych głównych bohaterów. Nie są przy tym w żaden sposób przerysowane, nikt z nich nie robi „chłopczyc” chcących udowodnić coś przeciwnej płci. To bardzo dobrze zagrane i niezwykle przekonujące, a przy tym dające się lubić postacie, o które coraz ciężej w kinie rozrywkowym. 

Tak na marginesie, chyba dla nikogo nie jest problemem, że drużyną z Rebeliantów dowodzi Hera, prawda?

Po trzecie, warto jest także spróbować się realnie zastanowić, jaka jest szansa, żeby wydarzenia decydujące o losach galaktyki miały dotykać wyłącznie białych, heteroseksualnych mężczyzn? To nie jest żadna poprawność polityczna, tylko całkiem przyziemny, zdrowy rozsądek.

Po czwarte, jeżeli aktor odgrywający swoją rolę sprawdza się świetnie, a historia bohatera jest intrygująca i wciągająca, to jakie to ma znaczenie, jak wygląda, albo kogo obdarza uczuciem?

Po piąte (i ostatnie), każdy z nas ma prawo do bohaterów, z którymi będzie mógł się swobodnie identyfikować. Oczywiście najlepiej byłoby, gdyby takie czynniki, jak rasa, płeć, czy chociażby wiek, nie stanowiły przy utożsamianiu się żadnej przeszkody, ale wszyscy doskonale wiemy, że świat nie jest idealny.

Dlatego, do wszystkich kręcących nosem na zmarginalizowanie wątku „białego mesjasza”Nowej Trylogiiniemogących zrozumieć, dlaczego pojawiają się w niej silne kobiety, postaci o różnym kolorze skóry, czy orientacji seksualnej, chcę powiedzieć tylko…

Ludzie, świat jest różnorodny.

Zamiast przeklinać go pod nosem, można się z tym wreszcie pogodzić i po prostu nim zachwycić.

Warto.  :)

Tyle na dziś!


Rozważ wsparcie nas poprzez Patronite. Wszelkie środki, które dzięki Tobie uzbieramy, przeznaczymy na rozwój naszego portalu. Szczegóły po kliknięciu w odnośnik poniżej. Dziękujemy!

Patronite

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s