Twórcy efektów specjalnych o kreowaniu CGI w „Ostatnim Jedi”


Leia_TheLastJedi_Raddus

Reporter Deadline spotkał się niedawno z Benem Morrisem i Mike’em Mulhollandem, nominowanymi do Oscara za pracę nad efektami specjalnymi w Ostatnim Jedi, aby porozmawiać o tym, jak stworzyli niektóre z najbardziej kultowych scen z filmu. Niezależnie od tego czy The Last Jedi przypadł Wam do gustu czy nie, musicie przyznać, że efekty wizualne były tam niemal bezbłędne. W poniższym wywiadzie Morris i Mulholland rozmawiają o tym, jak stworzyli porgi, vulptexy, CGI Lidera Snoke’a i kontrowersyjną scenę Leii w otwartej przestrzeni kosmicznej.

Najpierw guru VFX opowiedzieli o reżyserze Rianie Johnsonie i jego wkładzie w proces tworzenia efektów. Był to pierwszy projekt Johnsona z szerokim wykorzystaniem grafiki komputerowej i, co zrozumiałe, twórca polegał bardziej na wykorzystaniu efektów praktycznych, kiedy tylko miał ku temu okazję.

Jak mówi Ben Morris:

„Rian chciał spróbować zrobić tyle, ile mógł bez efektów specjalnych, a to nie jest powszechna cecha u reżyserów w dzisiejszych czasach. Wynikało to z tego, że Rian wcześniej nie robił dużego filmu z taką ilością grafiki komputerowej. Stworzył Loopera, ale było to o wiele subtelniejsze wykorzystanie CGI. Bardzo chciał, aby film był jak najbardziej „filmowy”, nawet jeśli zdjęcia odbywały się w cyfrowej technologii.

To były nadrzędne zasady Riana, a drugą rzeczą, o której muszę wspomnieć, była jego niesamowita konsekwencja. Jego scenariusz był fantastyczny już jako pierwowzór, a tak naprawdę nie zmienił się później za bardzo. Z Rianem mniej znaczy więcej. Nigdy nie chciał, żebyśmy robili coś wielkiego, nie mając w tym żadnego celu.”

d23-porgs-screenshot-the-last-jedi-1024x436

Jeśli chodzi o porgi, Morris ujawnił, że ich użycie w filmie jest mieszanką zarówno animatronicznych lalek, jak i CGI:

„Miałem nadzieję, że będziemy w stanie wykorzystać lalki do każdej sceny w filmie, w której znajdują się porgi. Musieliśmy zbudować specjalne kukiełki do prawie każdej sekwencji, ponieważ są one czasami dość ograniczone w tym, co mogą zrobić. Kiedy wróciliśmy do studia i zaczęliśmy sklejać film, musieliśmy usuwać z niektórych scen uchwyty, za które trzymano lalki, ale inne zmiany, których dokonywaliśmy na twarzach, były dość minimalne i wykonane w 2D. Rian, gdy w końcu zobaczył sceny po cięciach, chciał rozszerzyć niektóre z nich. Ostatecznie w filmie znajduje się dobrze wyważona mieszanka CGI oraz prawdziwych modeli. Są pewne ujęcia, w których mamy włącznie kukły, są też takie, które są czystym CGI, ale pojawiają się również takie, w których mamy CGI i kukiełki jednocześnie. Wielkim wyzwaniem było dopasować każdą scenę idealnie do naszego CGI.”

vulptex_crait

W przeciwieństwie do porgów, vulptexy są stworzone całkowicie przy użyciu grafiki komputerowej. Pewnie pamiętacie, że w filmikach zza kulis zobaczyliśmy kilka ujęć z fizycznymi modelami vulptexów, ale nigdy nie doszło do ich użycia w filmie.

Wyjaśnia to Morris:

„Powstała kukiełka, której używaliśmy przy wielu okazjach, ale nagle zdaliśmy sobie sprawę, że te piękne, odbijające światło kryształy, które były w pierwotnej koncepcji, nie były osiągalne poprzez tradycyjne metody. Z tego powodu kryształowe lisy są w całości wykreowane przez grafikę komputerową.”

Snoke The Last Jedi

Pierwotnym planem Riana Johnsona było powołanie do życia Snoke’a za pomocą charakteryzacji, ale ze względu na specyfikę jego twarzy było to praktycznie niemożliwe, zaś rezultaty nigdy nie były satysfakcjonujące.

Jak mówi Morris:

„Rian dostał model wykonany przez zespół twórców, którzy całkowicie zmienili wygląd Snoke’a z niemal galaretowatego zombie, którym był w Przebudzeniu Mocy, i sprawili, że stał się bardziej realny. Na planie mieliśmy makietę, a także upewniliśmy się, że mamy starszego aktora, z którym moglibyśmy kręcić za każdym razem, gdy zaszła taka potrzeba. Mieliśmy więc Andy’ego Serkisa w jego zestawie do motion capture. Miał zamontowany na głowie system kamer – w rzeczywistości były to cztery kamery i dwie pary urządzeń obserwujących jego twarz. Uchwyciliśmy jego ruchy ciała, a ponadto mieliśmy dwie lub trzy dodatkowe kamery. Na planie był również ten wzorcowy model, a także młodszy, bardzo wysoki aktor, który nosił tę niesamowitą złotą suknię, w filmie odtworzoną potem poprzez CGI.

Po wszystkich nagraniach Rian wszedł do redakcji i rozpoczął cięcie sekwencji. Andy ma ten cudowny, rezonujący głos i zaczęliśmy obserwować, jak cała ta scena toczy się, bez żadnych efektów wizualnych. Wszystko pięknie współgrało. Gdy Mike i zespół zaczęli składać CGI Snoke’a według zatwierdzonego modelu, nagle uświadomiliśmy sobie, że jest on znacznie bardziej imponujący, niż wcześniej sądziliśmy. Głos Andy’ego sprawiał wrażenie, jakby dobywał się prosto z klatki piersiowej. Jego gardło dodało mu jeszcze ciekawszej barwy. Kiedy jednak obejrzeliśmy model komputerowy, który budowaliśmy wedle wcześniejszego wzoru, był po prostu zbyt słaby i kruchy. Musieliśmy zatrzymać się na chwilę i coś zmienić.

Zastosowaliśmy sporo szerszych zmian – daliśmy mu ponad osiem stóp wzrostu, a nie siedem. Rozszerzyliśmy jego klatkę piersiową. Przebudowaliśmy całą anatomię jego gardła i usunęliśmy z kręgosłupa tę dziwną skoliozę, będącą cechą oryginalnej rzeźby. Zmieniliśmy także linię szczęki, aby nadać mu bardziej imponujący wyraz twarzy.”

Star-Wars-Last-Jedi-Leia-Uses-Force-Powers

Na końcu Morris ujawnił, jak udało im się zrealizować scenę z Leią w otwartej przestrzeni kosmicznej. Podobnie jak w przypadku innych VFX-ów, była to kombinacja różnych efektów. Tym razem zastosowano mieszankę cyfrowej obróbki i zdjęć realnej Carrie Fisher:

„Kręciliśmy to na prawdziwej makiecie mostka krążownika. Potrzebne były wielowarstwowe efekty, żeby go wysadzić w powietrze, więc musieliśmy polegać też na praktycznych efektach, takich jak wybuchy i pozostała pirotechnika. Trzeba było stworzyć wiele różnych warstw, by Ackbar i inni generałowie też wylecieli z pokładu.

Pracowaliśmy z Carrie, żeby stworzyć efekt wysadzenia mostka w wiarygodny sposób, zanim została wyssana. Potem, kiedy jest na zewnątrz, użyliśmy kombinacji cyfrowej Carrie dla szerszych ujęć, a potem właściwie kręciliśmy ją, aby nagrać sceny, w których przybywa na pokład, a lód na jej twarzy zaczyna rozmarzać. Nie zawiesiliśmy jej na drutach ani nic podobnego, bo jest to niesamowicie niewygodne. Musieliśmy ją podpierać w inny sposób. Jest to połączenie prawdziwej Carrie i cyfrowych, podwójnych warstw. Było to najbardziej sensowne rozwiązanie.”


Rozważ wsparcie nas poprzez Patronite. Wszelkie środki, które dzięki Tobie uzbieramy, przeznaczymy na rozwój naszego portalu. Szczegóły po kliknięciu w odnośnik poniżej. Dziękujemy!Patronite

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s