Skip to content
Reklamy

Czego spodziewam się po „Solo”?

solo-a-star-wars-story-amc-exclusive-week-1-poster

Tak, wiem, dawno się nie odzywałem, ale nie róbmy z tego większej sprawy. Ot, po prostu kolejny rozdział prozy życia, nic więcej. W każdym razie żyję, nic mi nie jest i mam nadzieję, że w okresie letnim uda mi się częściej zajmować choć kilka chwil Waszego czasu.

No, skoro wyjaśniwszy lakonicznie, acz wystarczająco treściwie moją dość długą absencję, chciałem przejść już do głównego tematu moich dzisiejszych rozmyślań, czyli tego, jakie mam oczekiwania w stosunku do filmu pod tytułem Han Solo. Gwiezdne Wojny – Historie.

Zacznę od przypomnienia Wam, że w jednym z poprzednich tekstów wyraziłem swoje zaniepokojenie i dosyć duży dystans do tego filmu. Gęstniejąca z każdym dniem atmosfera wokół powstawania obrazu tylko dodawała moim wątpliwościom argumentów – w pamięci miałem analogiczną sytuację dotyczącą innego uniwersum.

Rotacje na stanowisku reżyserskim – co prawda oficjalnie spowodowane tragedią rodzinną, a nie różnicami kreatywnymi – w ogromnym stopniu przyczyniły się do klęski Ligi Sprawiedliwości. Reżyser preferujący specyficzną, mroczną stylistykę – wychwalaną pod niebiosa bądź nienawidzoną – został zastąpiony przez gościa specjalizującego się w lżejszych produkcjach, suto okraszonych onelinerami, sarkastycznymi żartami oraz specyficznym rodzajem humoru sytuacyjnego, który także nie odpowiada wszystkim. Co z tego wyszło, mieliśmy możliwość zobaczyć w kinach. Raz to zadziałało – ot, chociażby Superman bez gigantycznego kija w tyłku, czy jak kto woli bez „kompleksu mesjanistycznego” – a raz kompletnie nie grało – ujmę to zbiorczo w jednym stwierdzeniu: „żarty by Batman”.

W przypadku Solo można mówić o odwrotności tej sytuacji – duet młodych reżyserów, specjalizujących się w prześmiesznych filmach z wartką akcją – z czystym sercem polecam Wam całą ich twórczość od niesamowitych Jump Street 21  22  po genialny Brooklyn 9-9 – zastąpił Ron Howard,  będący weteranem Hollywood, świetnym rzemieślnikiem i – nie przeczę – utalentowanym reżyserem z wizją, ale doskonale czującym się w nieco innych klimatach. Samo to rodziło moje wątpliwości – odliczając czas do premiery czytałem kolejne artykuły o poprawkach, zmianach, dokrętkach, przemontowaniach, wycięciach i tak dalej, i tak dalej… Tak naprawdę do tej pory nie wiadomo dokładnie, ile materiału nakręconego przez Lorda i Millera znajdzie się w filmie, ale ja – absolutnie szczerze – chciałbym, żeby było go jak najmniej, jeśli miałby wpłynąć negatywnie na odbiór filmu.

W tym kontekście spodziewam się więc, że cały disneyowsko-gwiezdnowojenny sztab specjalistów wyciągnął wnioski z błędów – oj, bolesnych, patrząc na stosunek kosztów do wpływów z filmu – Warner Bros. i nie zaserwuje nam siekanki dwóch oddzielnych dzieł nieudolnie poklejonych w jedno takie „niewiadomoco”. Spójność wizji i stylu jest przecież jednym z najważniejszych czynników przekładających się na odbiór filmu.

HanSolo_Featurette

Okej, swoje największe żale wylałem, teraz pora przejść do konkretów fabularno-obsadowych. Zacznijmy od aktorów.

Po Aldenie Ehrenreichu nie spodziewam się fajerwerków z dwóch powodów.

Przede wszystkim dlatego, że niezbyt go znam – z tego, co sobie przypominam, do tej pory oglądałem z jego udziałem jedynie Ave, Cezar!, gdzie przekonująco wcielił się w postać aktora na siłę przerzuconego z westernów do melodramatu. Nie mogę powiedzieć o nim zarówno nic negatywnego, jak i nic specjalnie pozytywnego, a same plotki i jakieś półprawdy o zatrudnieniu dla niego instruktora aktorstwa traktowałbym w najlepszym razie jako umiarkowany news. Z tego, co wiem, nie jest to jakiś standard w Hollywood, ale obecność instruktora na planie nie jest też specjalnym novum, czy powodem do przesadnych zmartwień.

Po drugie – i chyba zdecydowanie ważniejsze – nie oczekuję po Aldenie fajerwerków rozumianych jako kalkę luźnego sznytu i beztroskiego uśmieszku w niezapomnianym wykonaniu Harrisona Forda. W żadnym wypadku nie czekam na powtórkę z rozrywki bądź nieudolne starania naśladowania określonych gestów, zachowań, etc. Chciałem jednak od razu wyjaśnić, że nie jestem też zwolennikiem redefinicji postaci w stu procentach, ale rozumiem, że założeniem jest film drogi – w tym wypadku wewnętrznej – dlatego spodziewam się Hana Solo powoli wyrastającego na szmuglera, którego znamy z Nowej Nadziei – z rozpoznawalnymi zachowaniami, ale i odpowiednią dozą indywidualnej interpretacji młodego aktora.

Ot, złoty środek.

Solo_Spot_Ride

Co do reszty aktorów, to szczerze powiem, że ogromne oczekiwania mam w stosunku do Donalda Glovera oraz Woody’ego Harrelsona. Przedsmak Glovera jako Lando mamy okazję zobaczyć przy okazji jego występu w programie Saturday Night Live (właściwy skecz jest dostępny na YouTube) oraz oczywiście wszelkiej maści materiałach promocyjnych – to wystarczyło, by utwierdzić mnie w przekonaniu, że Glover to właściwy człowiek na właściwym miejscu.

Jeśli chodzi o same postaci, to mam nadzieję na specyficzną, skomplikowaną i niejednoznaczną dynamikę relacji pomiędzy Lando i Hanem – co najmniej na miarę tej z Imperium Kontratakuje.

O bohaterze Harrelsona wiadomo niewiele – prócz oczywiście tego, że ma pełnić rolę mentora Solo – dlatego spodziewam się zachowań typowych dla Hana z Oryginalnej Trylogii, ale wprowadzanych odpowiednio, stopniowo, wręcz subtelnie, nie łopatologicznie czy prostolinijnie.

Moje oczekiwania związane z ich występem w filmie są odwrotnie proporcjonalne do obaw – biorąc pod uwagę ich dotychczasowe dokonania, po prostu wiem, że Glover i Harrelson się sprawdzą. Podobne odczucia mam do Paula Bettany’ego i Thandie Newton.
Grunt, żeby mieli coś ciekawego do zagrania.

Solo trailer 11

Większe problemy mam z Emilią Clarke. Dla jednych to genialna aktorka, niepowtarzalna Matka Smoków, wyzwolicielka, coś tam, coś tam, coś tam…, ale dla mnie jej gra aktorska to niezrozumiały fenomen. W ogóle mnie nie przekonuje, ani jako Daenerys, ani Sarah Connor, ani nawet Evelyn z bardzo specyficznego Doma Hemingwaya. Dla mnie ta pani po prostu nie jest jakoś nadzwyczajnie utalentowana i spodziewam się w najgorszym razie nieprzesadnej irytacji jej obecnością na ekranie – choć oczywiście mam nadzieję na pozytywne rozczarowanie zarówno nią, jak i jej postacią. Ot, zwyczajnie poprawnej gry i wątku Qi’Ry jako silnej, niezależnej postaci, która ma za zadanie namieszać w życiu Hana, ale z jakimś twistem, a nie typowego love story, czy stereotypowej relacji z famme fatale.

No, to aktorsko mamy załatwione. Teraz pora na ostatni element, czyli fabułę – nie będę mówił o oczekiwaniach w stosunku do montażu, czy efektów specjalnych, bo w przypadku tych elementów poprzednie filmy zagwarantowały określony, niezwykle wysoki poziom, o który można być zupełnie spokojnym.

Podobnie jak o to, że większość scen z ich udziałem zostanie „ukradziona” przez Chewiego i – względnie „lub” – L3-37.

Jeśli chodzi o fabułę, to spodziewam się połączenia gatunków westernu, heist movie, buddy movie i wspomnianego już filmu drogi. Nie chcę się specjalnie wdawać w szczegóły, bo nie ma to większego sensu – domyślam się, że zobaczymy Hana najpierw jako żołnierza, następnie jako uczniaka, a na koniec gościa, który zaczyna pracować na swoje nazwisko. Liczę, że ważnym elementem fabuły będzie przyjaźń Hana i Chewiego, chociaż mam nadzieję, że twórcy nie przegną w tym wypadku z redefiniowaniem ich relacji i nie wprowadzą zabiegów w stylu „początkowo chcieliśmy się pozabijać”.

Nie spodziewam się żadnej fabularnej rewolucji, gigantycznego powiewu świeżości w świecie Star Warsczy jakiegoś unikalnego podejścia do tematu – po prostu nie czekam na nowego Łotra 1. Oczekuję za to wartkiej akcji, ale bez jakichś diametralnych zwrotów – przecież wszyscy dobrze wiemy, że Han, Chewie i Lando przeżyją. Mam co do tego dosyć duże obawy – boję się, że scenarzyści poszli w tani dramatyzm – niezbyt chlubnym przykładem jest tutaj trailer, w którym Chewbacce grozi zderzenie ze skałą. 

Serio, naprawdę mamy wierzyć, że coś negatywnego z tego wyniknie?

Mam także kilka cichych nadziei.

Beckett_Chewie_Solo

Po pierwsze, liczę na smaczki i nawiązania do Oryginalnej Trylogii przynajmniej na poziomie Łotra – bez łopatologii, bez silenia się na łączenie wątków, czy wtykania jakichś postaci na siłę. Smaczki i Easter Eggi powinny cieszyć oko, ale nie dominować. Umiar jest tu słowem kluczem.

Po drugie, choć wiem, że powtarzam to z uporem maniaka, czekam na powrót do tych ras obcych (tak, brzmi to bardzo niedorzecznie), czyli zamiast pierdyliarda nowych, nieokreślonych istot o groteskowych kształtach, spędzających czas na grze w kasynie – tak, wciąż mam o to pretensje do Johnsona – wolałbym zobaczyć znajome macki Twi’Leków, rogi Zabraków, Ikitochi, czy charakterystyczne oblicza Quarrenów. Jasne, różnorodność gatunkowa w odległej galaktyce to coś zupełnie normalnego, no ale nie oznacza to, że jedynym łącznikiem pomiędzy kolejnymi filmami ma być Wookiee.

Po trzecie i ostatnie, z racji tego, z jakim filmem będziemy mieć do czynienia, chciałbym zobaczyć, jak Nowy Kanon przedstawi, tylko delikatnie nakreśloną do tej pory, rzeczywistość galaktycznego półświatka. Wszyscy doskonale wiemy, że prócz Imperium i Rebeliiw Odległej Galaktyce działały zupełnie inne, równie potężne, a kto wie, czy nie potężniejsze frakcje. Wszelkiej maści gangi, mafie, przestępcze syndykaty i zbrodnicze organizacje są przecież nie tylko wdzięcznym tematem, ale również niewyczerpalną skarbnicą pomysłów, mogącą skierować Gwiezdne Wojny na zupełnie nieznane do tej pory rejony.

Podsumowując.

Nie czekam z jakąś dziką niecierpliwością na ten film. 

Han Solo nigdy nie był moją ulubioną postacią, a jego geneza interesuje mnie równie mocno, jak młodość księżniczki Lei na Alderaan. Niestety, taka jest smutna prawda. Uważam, że w świecie Star Wars jest o wiele więcej wartych uwagi postaci, które pomogą go rozbudować. Skoro jednak zdecydowano się już na przedstawienie młodości zadziornego przemytnika, mam nadzieję, że wysiłek włożony w pokonanie piętrzących się trudności przyniesie owoce w postaci filmu cieszącego oko, dającego frajdę oraz posiadającego odpowiednią dozę szacunku wobec tak bohaterów, jak i Oryginalnej Trylogii. 

Tylko tyle i aż tyle.

K.


Rozważ wsparcie Rebelianckich Szumowin poprzez Patronite. Wszelkie środki, które dzięki Tobie uzbieramy, przeznaczymy na rozwój naszego portalu. Szczegóły po kliknięciu w odnośnik poniżej. Dziękujemy!Patronite

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d blogerów lubi to: