Fragment beletryzacji „Hana Solo” w naszym tłumaczeniu

solo-a-star-wars-story-novelization-expanded-edition-mur-lafferty-cover

Już 4 września na półki amerykańskich sklepów trafi przeniesiony na papier ostatni spin-off sagi Star Wars – Solo: A Star Wars Story. Ponieważ wbrew pozorom data ta nie jest tak odległa, w najbliższym czasie nasilać się będzie promocja książki. Dziś mamy dla Was udostępniony przez portal StarWars.com oraz przetłumaczony przez nas fragment powieści.

Poniżej przedstawiamy okładkę edycji rozszerzonej Hana Solo autorstwa Mur Lafferty, pod nią zaś znajdziecie jeszcze ciepły fragment beletryzacji filmu w naszym tłumaczeniu:

solo-a-star-wars-story-expanded-edition-mur-lafferty-novel-cover

„- Eskadra Onyksów, utrzymać formację!

Han dobrze znał głos, który zawsze wywoływał u niego zgrzytanie zębów.

Oficer Ubbel stale wymagał, aby wszystko rozgrywało się bezpiecznie. Han skrycie myślał, że gdyby to Ubbel dowodził, Imperium byłoby w posiadaniu co najwyżej jednego z mniejszych drapaczy chmur na Coruscant, a nie połowy galaktyki.

– Mogę ich załatwić szybciej niż reszta drużyny! – krzyknął Han.

– Odmawiam. Onyks Dziewięć, wróc do formacji!

Han lubił Onyksa Dwa, kadet Lyttan Dree był jego przyjacielem. Za to liczba kadetów, którzy lubili jego, cały czas malała. Zwykle jego charyzma przyciągała ludzi… Ale większość szybko orientowała się, że trzymanie z nim zmniejsza ich szanse na awans. Dree, czyli Onyksowi Dwa, udawało się być dobrym pilotem, przyjacielem Hana i ciągle przestrzegać zasad. Han zawsze chciał go zapytać, jak to robił, ale teraz może już nigdy nie mieć szansy.

Han oderwał się od formacji i ruszył za Łowcami Głów, czując się wolnym, mogąc lecieć gdziekolwiek chciał i nie obawiać się o innych w szyku. W teorii rozumiał potrzebę tworzenia formacji, ale w praktyce zawsze wolał troszczyć się tylko o siebie i swój własny statek.

Przyspieszył, patrząc, jak najeźdźcy otaczają Onyksa Dwa, podczas gdy ten próbował ich wymanewrować. Hełm Hana znowu zaskrzeczał, więc wyłączył głos dowódcy Onyksów krzyczącego na niego, aby powrócił do formacji. Jego droid zaczynał się denerwować.

Imperialne droidy były najgorsze. Białe Robaki nie używały zbyt wielu droidów, w związku z czym Han nie dorastał z nimi za drzwiami, pod nogami, zawsze grzecznie i irytująco informującymi go, jak bardzo się mylił.

Takim droidem był MGK-300, który był przekonany, że ze względu na to, iż był bezpośrednio połączony ze statkiem, wiedział o nim więcej niż Han.

Już dawno miał dość „wsparcia” MGK, teraz wściekle piszczącego, że jego działania osłabiają całą eskadrę.

Han zignorował go. Dopóki droid nie mówił mu, że coś było nie tak ze statkiem, nie widział potrzeby, aby go słuchać.

Jeden z najeźdźców dostał się w jego pole widzenia, więc wystrzelił, prawie pudłując, ale uszkadzając jedno ze skrzydeł. Statki się rozdzieliły i choć część nadal zajmowała się Onyksem Dwa, jeden zawrócił, by ścigać Hana.

Teraz zrozumiał potrzebę tworzenia formacji. Han skręcił i zawrócił, kierując się z powrotem i trafił na kilku kolegów będących na czele szyku. Wślizgnął się pod nich, żeby mogli ostrzelać wroga. Zaczął im wiwatować, ale wtedy poczuł, jak jego statkiem zakołysała fala energii wywołana eksplozją czegoś za nim.

„Infiltrator” zaczął się obracać. Han walczył o kontrolę, próbując wytłumić piski dobiegające zza jego głowy.

– Tak – powiedział. – Wiem, że straciliśmy silniki wsteczne! Dziękuję! – statek wirował, świat wokół niego rozmywał się, a dok gwiezdnego niszyciela stał się szybko poruszającym się celem.

MGK zapiszczał i Han wiedział, że wprowadza w życie standardowy protokół ratunkowy – co znaczyłoby dokładnie tyle, co poddanie się.

– Nie wyrzucaj! Mogę wrócić do doku!

Droid wyraźnie dał znać, że się nie zgadza, popiskując coraz głośniej i szybciej, w miarę jak popadał w panikę.

Te maszyny tylko rozpraszały, irytowały i były bezużyteczne. Jak w ogóle ktokolwiek mógł latać, kiedy coś tak przeszkadzało?

– Wiesz co? – spytał, przełączając wyłącznik awaryjny, aby wyłączyć droida. MGK już nie mógł go rozpraszać, nareszcie mógł się skupić.

Zupełnie, jakby droid chciał mieć ostatnie słowo, panel kontrolny zaiskrzył, kiedy Han dotknął przełączników. Dłoń zapłonęła bólem i krzyknął potrząsając nią. Czy MGK zrobił to celowo? Nie można było stwierdzić. Nie było też sensu zastanawiać się nad tym, ponieważ dok był już znacznie, znacznie bliżej.

Z trudem utrzymywał kontrolę i stopniowo zwalniał. W ostatniej chwili pociągnął ster w górę i wślizgnął się do sztucznej atmosfery doku – czysto, nie uszkadzając żadnej ze stron statku, co uznał za całkiem imponujące. Statek uderzył w podłoże, odbił się i wpadł na trzy myśliwce TIE. Han uderzył podbródkiem w panel kontrolny i widząc gwiazdy, zaczął zastanawiać się, czy nie przeleciał przez cały statek i nie wyleciał dalej w kosmos. Wtedy usłyszał alarmy i przypomniał sobie, gdzie był.

Nikt nie wydawał się doceniać faktu, że uratował Onyksa Dwa.

Okrągła twarz komodora Almudina zdawała się przysłaniać resztę trybunału. Inni ważni ludzie z wysokimi stopniami także tam byli, jednak Han widział tylko kuriozalną okrągłą twarz i starał się z całych sił traktować mężczyznę poważnie. Komodor przewyższał go stopniem (jak właściwie wszyscy w trybunale), a swego czasu nawet podobno osiągał niesamowite wyniki. Ale obecnie siedział za biurkiem, ciesząc się ekscytującym zajęciem, jakim było wydawanie wyroków na prawdziwych pilotów w sądach wojskowych.

Podbródek Hana wciąż pulsował bólem na skutek szybkiego uporania się przez medycznego droida z jego rozcięciem, inne bóle dokuczające mu po zderzeniu starał się zaś ignorować, kiedy prostował się na swoim miejscu.

Twarz oficera była naprawdę irytująca.

Pozostali oficerowie trybunału, dwie kobiety i mężczyzna, wyglądali na znudzonych i zdenerwowanych. Han przypuszczał, że już skazali go na śmierć i tylko czekali na lunch.

– Kadecie Solo – powiedział komodor tak jak wcześniej, tonem sugerującym odczucia gorsze od wstrętu. – Nadal nie wiem, czy uznać cię za odważnego czy głupiego.

Han wzruszył ramionami.

– Lubię myśleć, że jestem po części i taki, i taki, sir – przerwał. Nigdy nie mógł zapamiętać tych wszystkich rang. Czy to był moff? Lepiej się zabezpieczyć. – To znaczy i taki, i taki, Moffie – twarz mężczyzny pozostała niezmieniona. – Sir Moffie.

Tego nie wytrzymał. Spojrzał groźnie na Hana i odparł:

– „Komodorze”. Jeśli uważasz, że cwaniactwo ci tu pomoże, bardzo się mylisz. Może powiesz nam, co się tutaj stało? – spytał, wskazując na włączający się ekran strzeżony przez dwóch imperialnych strażników, poruczników Taga Greenleya i Binka Otaunę. Han kiedyś próbował się z nimi zaprzyjaźnić, ale okazało się to być kolosalną pomyłką. Zaczął ich unikać, zanim doszło do śmierci jego lub ich. Niemniej potrzebował teraz każdej znajomości, jaka tylko była możliwa. Pomachał do nich i posłał im uśmiech. Spojrzeli na niego krzywo, nie odzywając się ani słowem.

Ekran włączył się i Han zobaczył swój statek opuszczający formację, aby ruszyć w pościg. Poczuł przypływ dumy, jak zawsze, kiedy miał szansę oglądać z boku, na jaką swobodę sobie pozwolił. Zdał sobie sprawę, że zaczął po prostu podziwiać samego siebie, więc odchrząknął i wskazał mniej więcej kierunek, w którym ścigany był Onyks Dwa.

– Onyks Dwa został otoczony przez Łowców Głów – poinformował. Nie miał pojęcia, do czego są im potrzebne jego komentarze, skoro i tak przekazał wszystko w swoim raporcie. – Gdybym stosował się do rozkazów dowództwa i powrócił do formacji, zamiast ich gonić, byłby martwy.

Ten sąd był śmieszny. Czy nie widzieli, że ocalił zastępcę dowódcy?

– W marynarce Imperatora nie ma miejsca na heroiczne wyczyny.

– Proszę mi wierzyć, komodorze, nie mam żadnego interesu w byciu bohaterem, chcę tylko zwrócić uw… – podniósł ręce jak do modlitwy, jednak komodor gwałtownie mu przerwał.

– W takim razie gratuluję. Bo nie jesteś bohaterem. Ten trybunał, a ja w szczególności, uważa cię za winnego zignorowania bezpośredniego rozkazu. Zostaniesz przeniesiony do piechoty. Zgłosisz się do natychmiastowego transportu na Mimban.

A więc nie został wyrzucony. Zalała go fala ulgi. Uśmiechnął się.

– Dobrze. Myślałem, że będzie znacznie gorzej. Sądzi pan, że kiedy będę mógł znowu latać? – przechylił głowę zadając pytanie.

Komodor Almudin uśmiechnął się, choć w uśmiechu bynajmniej nie było nic przyjaznego.

– Och, nie pozwolimy ci na to czekać ani chwili.”

Jak wspominaliśmy, beletryzacja drugiego spin-offu kultowej sagi trafi za Oceanem do sprzedaży na początku września. Jak na razie nic nie wiadomo na temat polskiego wydania.

Jeśli chcecie posłuchać tego samego fragmentu książki w formie audiobooka, zajrzyjcie na StarWars.com.


Zbieramy podpisy pod petycją o wydanie w Polsce nowokanonicznych książek o Wielkim Admirale Thrawnie. Jeśli popieracie naszą inicjatywę i chcielibyście przeczytać Thrawna po polsku już w 2019 roku, możecie złożyć swoje podpisy po kliknięciu w odnośnik poniżej!

thrawn-alliances-petycja

Reklamy


Kategorie:Gwiezdne Wojny - Historie, Książki

Tagi: , ,

2 replies

Trackbacks

  1. Zwiastun beletryzacji „Hana Solo” – zapowiedziano wiele scen, których nie było w filmie – Star Wars: Rebelianckie Szumowiny
  2. Nowe usunięte sceny z „Solo” – Han wylatuje z Akademii, bitwa na śnieżki – Star Wars: Rebelianckie Szumowiny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d blogerów lubi to: