Nerfopas skudłacony – o nowych komiksach Star Wars słów kilka

StarWars_Comics

Jak pewnie zauważyliście, ostatnimi czasy moja obecność na stronie jest, delikatnie mówiąc, rzadka. Nie dzieje się tak bez powodu, ale to nie miejsce ani czas na opowiadanie o swoim intensywnym życiu zawodowym. Dlatego zamiast się usprawiedliwiać, przedstawię Wam wyjście, jakie znalazłem z tej patowej sytuacji.

Takim rozwiązaniem ma być właśnie mój nowy cykl – Nerfopas skudłacony. W przeciwieństwie do dotychczasowych rozważań będą to rzeczywiście teksty krótsze, treściwsze, dotykające konkretniej określonych zagadnień. Niektórzy mogą powiedzieć nawet że bez zbędnego pustosłowia. Ot kilka słów na temat jakiegoś problemu. Krócej, ale częściej.

Przynajmniej taką mam nadzieję.

To tyle tytułem wstępu. Warto jeszcze słów kilka poświęcić temu, dlaczego zdecydowałem się akurat na taką nazwę. Cóż, przede wszystkim zawdzięczacie ją Mikołajowi, ja miałem nieco inny pomysł, ale ostatecznie jego propozycja okazała się zdecydowanie lepsza. Każda i każdy z nas wie, w jakich okolicznościach powstało określenie „nerfopas” i do kogo się odnosiło. Właśnie styl tego ostatniego chciałbym w jakiś sposób w tych przemyśleniach zawrzeć – spokój, celność i dużo treści przy relatywnie małej ilości słów.

Słowem, chcę dojść do luzu Hana Solo.

To jest najważniejszy ale nie jedyny powód. Drugi związany jest pośrednio z tematem pierwszej porcji moich przemyśleń, a mianowicie moją opinią na temat stanu komiksów z Nowego Kanonu. Od razu ostrzegam, nie jest ona najlepsza.

Uważam, że ostatnia dobra historia z głównej serii to właśnie zrecenzowane przeze mnie Rebelianckie Więzienie  w której pojawiają się nerfy i można nawet zaryzykować stwierdzenie, że odgrywają tam jakąś rolę. 

Potem jest już niestety tylko gorzej.

Tak, tak, dla wielu to może być zaskoczenie, bo do tej pory sprawiałem wrażenie jednoznacznie opowiadającego się za polityką Lucasfilm, wspierającego strategię Kathleen Kennedy i tak dalej, ale prawda jest taka, że ostatnio jakoś tak dostrzegam coraz więcej rys na tym diamenciku (za który nadal uważam Nowy Kanon i disneyowską wizję Gwiezdnych Wojen).

Jedną z tychże rys są właśnie komiksy. Jako rasowy, pełnokrwisty geek, za którego się uważam,  jestem komiksowym maniakiem – kto mnie zna, ten wie, że uwielbiam Dom Pomysłów (chociaż nie gardzę także wydawnictwem, które dało nam Batmana, Aquamana i spółkę) i kiedy się dowiedziałem, że będzie wydawał komiksy ze świata Star Wars uradowałem się, że hej. Do tego jeden z moich ulubionych autorów, wcale nie gorsi artyści i sukces murowany! Pierwsze historie były naprawdę niezłe, a kiedy doszedł do tego Vader, naprawdę zaczęło być super. 

Niestety gdzieś po drodze to wszystko zaczęło kuleć.

Według mnie największym problemem była polityka wydawnicza. Od kilku już lat, mniej więcej 2012 roku, Marvel (więc de facto Disney) stara się wzmocnić swoją pozycję na rynku komiksowym poprzez wypuszczanie komiksów w mniejszym lub większym stopniu powiązanymi z wyświetlanymi na ekranach kin filmami. Jeśli chodzi o MCU, dotyczy to mniej lub bardziej widocznych ingerencji w fabułę, ze Star Wars jest jednak nieco inaczej. Tam dochodzi element spójności uniwersum, dlatego komiksy służą jedynie rozszerzeniu naszej wiedzy bądź uzupełnieniu jakichś nieścisłości, najczęściej w postaci mini serii, rzadziej są to maxi-serie, a o „ongoingach” nie ma nawet co marzyć (na szczęście!). Niby podejście słuszne, tylko co z tego, skoro te komiksy są po prostu kiepskie?

Tak jak już wspomniałem, dla mnie sensowne przygody Star Wars skończyły się jeszcze przed odejściem Aarona, czyli po całkiem nieźle zrealizowanym Rebelianckim Więzieniu.

Późniejsze historie przestały mnie do siebie przekonywać i to do tego stopnia, że dałem sobie z nimi spokój mniej więcej w połowie crossovera z Cytadelą (najlepszym przykładem mojego braku zainteresowania jest fakt, że nie mogę zapamiętać jej nazwy). Podobnie z Poe Dameronem… Komiks w zamierzeniu mający przybliżyć jedną z najciekawszych postaci Nowego Kanonu, okazał się miałką przygodówką na zasadzie „wykonaj misję, dostaniesz informację, która nie przybliży cię do celu, ale jedynie kolejnego zadania”, z którą dałem sobie spokój po pierwszej części historii o pobycie w więzieniu Huttów. Doctor Aphrę, komiks o nowej bohaterce, świetnie spisującej się jako poboczna postać, odpuściłem po pierwszym numerze, podobnie z resztą zrobiłem z mini-serią o przygodzie (no bo nawet nie przygodach) Chewiego.

Po drodze był jeszcze komiks o Kananie, który przeczytałem w całości. Jednak to tyle, wyjątek potwierdzający regułę, za którym jest już tylko równia pochyła z bardzo gwałtownym zboczem.

Po Lando Phasmę już nawet nie sięgnąłem.

Z bardzo prostego powodu. 

Jestem ogromnie rozczarowany zawartością tych komiksów, sprowadzającą się do zbiorczego stwierdzenia – „minimalnie rozwińmy postać, uchylmy jak najmniej rąbka tajemnicy, jednocześnie wyjaśniając to, co jest niezbędne i ewentualnie rzucając kilka jakichś okruchów dla gawiedzi, która nadal kupuje komiksy”.

Nie wiem, może niesmak byłby mniejszy, gdyby warstwa graficzna przedstawiała się lepiej. Niestety w większości przypadków bezsensowność powstawania potwierdzają braki w drugim filarze istnienia komiksu, czyli jego szacie graficznej. 

Nie tylko Aphra siadła od początkuale nawet flagowa seria złapała, z tego co wiem, sporą zadyszkę. Ostatecznym gwoździem do rysunkowej trumny była mini-seria Mace Windu, która mimo jakiejś tam fabuły, miała zwyczajnie nieznośną szatę graficzną. Dobór rysowników także świadczy o priorytetach redakcji. 

Widzicie?

Nic nie poradzę, że nachalne odcinanie kuponów przy minimalnym nakładzie pracy zaczęło mnie po prostu męczyć.

Może to niesprawiedliwe, możne nieobiektywne, ale właśnie takie mam wrażenie. Wydaje mi się, że w całej tej maszynce pompującej niebotyczne zyski, komiksy znalazły się na liście priorytetów daleko pod albumami ze zdjęciami z planu, a niewiele wyżej od kolorowanek dla najmłodszego pokolenia fanów. 

Nikt po prostu nie przykłada do nich należytej wagi i uwagi, a szkoda, bo potencjał był ogromny.

Czy jednak komiksy są całkowitą porażką?

Otóż nie. 

Są bowiem jeszcze twory o Sithach, prawdziwe perełki, których rzetelność wymaga nie tylko wspomnienia ale i przybliżenia. 

Najpierw mini-seria Darth Maulktóra co prawda nic sensownego nie wniosła do samego Nowego Kanonuale pozwoliła na wgłębienie się we wnętrze jednej z najlepiej eksploatowanych przez Dom Pomysłów Lucasfilm postaci. Komiks ciekawy, wciągający i z niezłymi rysunkami. 

Prawdziwe mistrzostwo prezentuje jednak seria Darth Vader To nie tylko świetny komiks ze świata Gwiezdnych Wojen, ale generalnie kawał dobrej lektury dla każdego konesera komiksów.

Zarówno jeśli chodzi o Gillena (niepotrafiącego obecnie  utrzymać tempa narzuconego przez Aarona we flagowym on-goingu), tworzącego run równoległy do Star Wars, jak i Soule’a opisującego etap życia Vadera pomiędzy trylogiamimamy do czynienia z dziełem doskonale zaplanowanym, przemyślanym i wciągającym. Obaj autorzy świetnie czują postać Mrocznego Lorda Sithów, doskonale oddają jego wewnętrzne rozdarcie oraz rodzące się wątpliwości. Do tego dochodzi umiejętne rozwijanie gwiezdnowojennej mitologii, połączone z sensownym wyjaśnianiem nieporuszanych do tej pory wątków (np. budowa pałacu na Mustafar, poznanie przez Vadera tożsamości pilota, który zniszczył pierwszą Gwiazdę Śmierci) czy łączeniem nici z innymi dziełami z Nowego Kanonu (Inkwizytorzy, budowa miecza, frakcje wewnątrz samego Zakonu Jedi, Jocasta Nu, etc.) bez jakiegoś redefiniowania postaci czy problematycznych bohaterów drugoplanowych. Do tego strona graficzna jest niczego sobie. Ba, można zaryzykować stwierdzenie że jest obecnie najlepsza.

Wszystko naprawdę gra i buczy.

Jest to ostatni ognik nadziei w gęstniejącym mroku, pozwalający mi mieć nadzieję, że jeśli chodzi o komiksy to rysy na wspomnianym powyżej diamencie związane są jedynie z chwilowym kiepskim oszlifowaniem a nie z zarysowaniami zwiastującymi poważniejsze pęknięcie.

Bo na samym Vaderze daleko nie zajadą. 

Zwłaszcza, że lada chwila się kończy.

Tyle na dziś.
K.

Reklamy


Kategorie:Komiksy, Rebeliancka Kantyna

Tagi: , , , , , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d blogerów lubi to: