Książki

Mamy fragment książki „Master and Apprentice” – przeczytajcie nasze tłumaczenie

MasterApprentice-Cover (2)

Oficjalna strona StarWars.com opublikowała pierwszy fragment książki Master and Apprentice, która opowie historię Qui-Gon Jinna i Obi-Wana Kenobiego sprzed wydarzeń z filmu Mroczne Widmo. Udostępniony fragment skupia się na dylemacie Qui-Gona w kwestii przyjęcia pozycji w Radzie Jedi. Zachęcamy do zapoznania się z naszym tłumaczeniem.

master-and-apprentice-novel-full-cover

„Jak zwykle po każdej misji, Qui-Gon został wezwany przez Radę Jedi do złożenia raportu. Był środek nocy – znacznie później, niż zazwyczaj spotykała się Rada, przynajmniej w zwykłych sprawach – i ciemność wokół nich rozświetlał coruscański ruch oraz światła pojazdów. Jednak tu, w tym pomieszczeniu, poczucie wyciszenia i spokoju przeważało. Qui-Gon napawał się tym kontrastem.

Mistrzyni Billaba pochyliła się do przodu, studiując swój datapad i marszcząc przy tym brwi. „Martwi mnie niezrozumienie panujące między tobą i twoim padawanem. To nie pierwszy raz, kiedy informujesz nas o podobnych trudnościach.”

Qui-Gon skłonił lekko głowę. „Mnie także to martwi. Obi-Wan jest silny w Mocy i chętny, by wykonywać swoje obowiązki. Wina musi leżeć po mojej stronie. Boję się, że jesteśmy niedopasowani. Nie byłem w stanie dostosować moich metod nauczania do jego potrzeb, pomimo wielu prób.”

Yoda przekrzywił głowę. „Zaadaptować się musi twój uczeń. Współpracy wspólnie uczyć się trzeba, nie samodzielnie. Tylko razem osiągać postępy będziecie.”

Choć wydawała się sensowna, zgodzenie się z tą opinią oznaczałoby przerzucenie części winy na Obi-Wana, a tego Qui-Gon wolał nie robić. Pominął to milczeniem. Rada Jedi miała w zwyczaju zakładać, że milczenie oznacza zgodę; Qui-Gon uznawał tę cechę za przydatną w pewnych sytuacjach.

Spodziewał się, że Rada w końcu zapyta go, czy chciałby, aby Obi-Wana przeniesiono pod opiekę innego mistrza. Domyślał się już przed spotkaniem, że pytanie to może paść nawet dzisiejszej nocy, ale wciąż nie wiedział, co powinien na to odpowiedzieć. Ta niepewność wydawał się gorsza niż wcześniej przewidywał, być może dlatego, że nie wiedział, co chciał powiedzieć…

…a może dlatego, że cisza w pomieszczeniu trwała podejrzanie długo.

Qui-Gon skupił swoją uwagę na otaczających go mistrzach. Wymieniali spojrzenia w oczekiwaniu. Wyprostował się. „Macie dla nas nową misję?” Może chcieli przetestować jego i Obi-Wana jeszcze jeden raz, zanim zostanie podjęta decyzja o przeniesieniu.

„Tak, kolejne zadanie dla ciebie mamy.” Uszy Yody opadły na znak powagi sytuacji. „Rozważyć to poważnie powinieneś.”

Mace Windu wyprostował się i złożył ręce w formalnym geście szacunku. „Być może jeszcze o tym nie słyszałeś, ale wraz z nastaniem nowego miesiąca Mistrz Dapatian chce odejść z Rady i udać się na emeryturę.”

Qui-Gon spojrzał na Poliego Dapatiana, Mistrza darzonego wielkim szacunkiem… Tak wielkim, że przez ostatnie lata nie zauważył, jak się zestarzał. „To dla nas wielka strata.”

„Mamy nadzieję, że jednocześnie na tym zyskamy”, odparł Mace. „Qui-Gon Jinnie, chcemy z tego miejsca zaproponować ci miejsce w Radzie Jedi.”

Czy się przesłyszał? Nie, na pewno nie. Qui-Gon rozejrzał się po sali, uważnie przyglądając się wyrazom twarzy każdego z mistrzów. Jedni wydawali się rozbawieni, inni po prostu zadowoleni. Pozostali, w tym Yoda, byli nieco bardziej smutni. Ale z pewnością wszyscy podchodzili do tego poważnie.

„Przyznaję, że mnie zaskoczyliście”, Qui-Gon w końcu odparł.

„Tak mniemam”, Mace odpowiedział sucho. „Jeszcze kilka lat temu bylibyśmy zdziwieni, gdyby ktoś powiedział nam, że będziemy to w ogóle rozważać. Ale w międzyczasie wszyscy się zmieniliśmy. Dojrzeliśmy. Co oznacza, że zmieniły się też możliwości, jakie bierzemy pod uwagę.”

Qui-Gon dał sobie chwilę, by się pozbierać. Punkt zwrotny w jego życiu nadszedł nagle i kompletnie niespodziewanie. Wszystko, co zrobi i powie w nadchodzących dniach, będzie miało poważne konsekwencje w przyszłości. „Często nie zgadzaliście się z moimi metodami, choć może powinienem powiedzieć, że to ja nie zgadzałem się z waszymi.”

„Prawdą twoje słowa są”, odpowiedział Yoda.

Depa Billaba spojrzała na Yodę w sposób, jakiego Qui-Gon nie umiał zinterpretować. „Faktem jest również, że Rada potrzebuje odmiennych perspektyw.”

Czy Rada w ogóle ma sens? Qui-Gon miał nadzieję, że nikt z obecnych nie podchwycił tej myśli.

Mace skinął głową. „Tak, Qui-Gonie, często się nie zgadzaliśmy. Nawet kłóciliśmy. Ale zawsze działałeś z szacunkiem dla autorytetu Rady, nie zatracając przy tym wewnętrznych przekonań. To pokazuje, że posiadasz wielki dar do…”

„Dyplomacji?” Spytał Qui-Gon.

„Do zachowania równowagi.” Mace odparł.

To była cienka granica – i to taka, którą Qui-Gon przekraczał przy wielu okazjach. Jednak, wraz z upływem lat, takich okazji nadarzało się coraz mniej. Nauczył się w tym czasie, jak radzić sobie z Radą Jedi. Teraz wygląda na to, że Rada w końcu jest gotowa wysłuchać tego, co ma do powiedzenia.

Qui-Gon nigdy nawet sobie nie wyobrażał siedzenia w Radzie Jedi. Przynajmniej nie od czasu, gdy był adeptem. Dooku zażartował z tego kiedyś, na bardzo wczesnym etapie szkolenia Qui-Gona, gdy akurat rozmawiali o Radzie. „Masz własny rozum, mój Padawanie”, powiedział. „Rada nie zawsze spogląda na taki fakt przychylnym okiem.” Biorąc pod uwagę, ile razy Qui-Gon ścierał się z Radą w różnych kwestiach – od najwcześniejszych lat jako Rycerz Jedi, aż do czasu przed sześcioma tygodniami – zakładał raczej, że nigdy nie wespnie się na wyższe szczeble w hierarchii Zakonu.

Ale teraz to się mogło stać. Stanie się. Będzie mógł wpływać na decyzje Rady i możliwe nawet, że uda mu się wcielić w życie część zmian, które chciałby wprowadzić. To była największa szansa w jego dotychczasowym życiu.

„Czuję się zaszczycony”, powiedział Qui-Gon. „Proszę o trochę czasu na medytację i przemyślenie, zanim zaakceptuję propozycję.” Oczywiście, że przyjmie miejsce w Radzie. Ale najpierw chce w pełni przemyśleć, jak ta decyzja go zmieni i zrozumieć, jak niezwykle ważną rolę weźmie na swoje barki.

„Bardzo mądrze”, powiedziała Depa. „Większość z tych, którym zaproponowano miejsce w Radzie, robiła to samo, włącznie ze mną. Jeśli ktoś tego nie robił – cóż, sądzę, że nie wiedział, w co się pakuje.”

Salę wypełnił śmiech zgromadzonych. Rozbawienie przebiło się nawet przez maskę oddechową Poliego Dapatiana. Uśmiech Depy Billaby był zaraźliwy, a Qui-Gon zorientował się, że go odwzajemnia. Choć Rada nigdy nie była względem niego wrogo nastawiona, to po raz pierwszy poczuł głębsze koleżeństwo – przyjacielskość równych sobie osób. Teth i Huttowie wydawali się w tej chwili problemem sprzed lat. Przyszłość jaśniała przed nim tak bardzo, że groziła przesłonięciem teraźniejszości.

Spokojnie, powiedział sobie. Nawet zaproszenie do Rady Jedi nie może namieszać ci w głowie.

„Rozważyć to ostrożnie musisz”, powiedział Yoda, jedyny członek Rady, który pozostał śmiertelnie poważny. „Pospiesznie reagować nie powinieneś.”

„Oczywiście”, odparł Qui-Gon. Czy przypadkiem nie dał przed chwilą do zrozumienia, że dokładnie to zamierza zrobić?

Zanim zdążył przemyśleć to głębiej, Mace powiedział: „W pewnym sensie to zaproszenie pojawia się w dogodnym momencie. Ta zmiana potencjalnie może rozwiązać inne problemy.”

W tym momencie dotarło do Qui-Gona: Jeśli przyjmie miejsce w Radzie, Obi-Wan zostanie przeniesiony pod opiekę innego mistrza.

Trenowanie padawana przez członka Rady nie było zabronione, jeden z przyjaciół Qui-Gona został kiedyś padawanem Mistrza Dapatiana. Wyjątki czyniono również w czasach kryzysu, gdy od wszystkich oczekiwano przyjmowania dodatkowych obowiązków. Ale były one rzadkie. Służenie w Radzie wymagało poświęcania ogromnych ilości czasu, koncentracji i pełnego oddania. Zrównoważenie tego oddania z równie świętym obowiązkiem, jakim jest szkolenie padawana – cóż, byłaby to trudna sytuacja, potencjalnie niesprawiedliwa zarówno dla mistrza, jak i ucznia. Tylko ci, którzy służyli w Radzie bardzo długo i przystosowali się do jej wymogów, rozważali taki krok.

„Rozumiem, co masz na myśli”, powiedział Qui-Gon. „Być może tak byłoby najlepiej, ale muszę to przemyśleć.”

„Oczywiście”, odparła ciepło Depa. Yoda skinął głową, zaciskając swoją laskę i zachowując milczenie.

Mace wstał z krzesła, by położyć dłoń na ramieniu Qui-Gona. „Rzecz jasna zachowamy to zaproszenie w tajemnicy, chyba że zdecydujesz się do nas dołączyć. W tym momencie jedyną osobą spoza tego pomieszczenia, która wie o sytuacji, jest Kanclerz Kaj. Ale jeśli musisz przedyskutować to z Padawanem Kenobim lub którymkolwiek przyjacielem, możesz bez przeszkód tak uczynić – pod warunkiem, że obiecają zachować to dla siebie.”

„Zrozumiano.”

Qui-Gon wyszedł z Komnat Rady i wkroczył do Świątyni w dziwnym stanie umysłowym. Nie mógł nazwać tego oszołomieniem, bo w pewnym sensie było czymś wręcz odwrotnym. Każdy szczegół otoczenia uderzał go swoją świeżą perspektywą, czy to kolorowe wzory inkrustowanego marmuru pod jego stopami, czy też szkarłatne wykończenia szaty młodego rycerza Jedi. Zaproszenie do Rady było tak ciężkim przeżyciem, że dało mu wręcz świeże spojrzenie. Nowy sposób patrzenia na świat, który bez wątpienia będzie próbował pojąć i nauczyć się go przez resztę swojego życia.

Rada, powiedział do siebie. Na Moc, Rada Jedi.

Prawdopodobnie inny Jedi czułby podekscytowanie, a może nawet kusiłoby go poczucie dumy. Qui-Gon Jinn był jednak silny i zdeterminowany. Poza tym, nie mógł czuć się zupełnie szczęśliwy, gdy przypomniał sobie o Obi-Wanie.

Zdążył już uwierzyć, że są źle dopasowani jako nauczyciel i uczeń. Jedynym powodem, dla którego nie poprosił o przeniesienie wcześniej, był fakt, że Obi-Wan poczułby się tym bardzo zraniony i winiłby siebie. Zaproszenie do Rady sprawiłoby, że przeniesienie nie byłoby już sprawą osobistą, a jedynie zabiegiem praktycznym. Obi-Wan byłby wtedy oddany w ręce innego nauczyciela, który mógłby mu lepiej pomóc.

Tylko dlaczego ta myśl napełniała Qui-Gona tak przytłaczającym poczuciem straty?”

Powieść Master and Apprentice autorstwa Claudii Gray zadebiutuje na półkach amerykańskich księgarń już 16 kwietnia. Nie znamy daty polskiej premiery książki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.