Książki

Mamy fragment „Thrawn: Treason” – przeczytajcie nasze tłumaczenie

star-wars-thrawn-treason-sdcc-exclusive-cover

Coraz większymi krokami zbliża się jedna z największych książkowych premier tego roku dla fanów Gwiezdnych Wojen – zwieńczenie kanonicznej trylogii o słynnym niebieskoskórym admirale pióra Timothy’ego Zahna. Z tej okazji oficjalny portal StarWars.com opublikował krótki fragment Thrawn: Treason, który specjalnie dla Was przetłumaczyliśmy.

We wspomnianym fragmencie jesteśmy świadkami spotkania Thrawna z Tarkinem, Krennickiem, Savitem oraz samym Imperatorem. Chissańskiemu admirałowi zostaje rzucone bardzo trudne wyzwanie, od którego może zależeć nie tylko przyszłość jego osobistego projektu, ale też pozycja w imperialnym wojsku.

Trzech mężczyzn zasiadło do stołu w pokoju konferencyjnym na pokładzie gwiezdnego niszczyciela Firedrake. Pomieszczenie samo w sobie było kopią tego z Chimaery, jednak stół i krzesła wydawały się nowsze i w pewnym sensie bardziej wyszukane.

– Ach, Wielki Admirał Thrawn – powiedział Tarkin na powitanie. Na jego twarzy gościło wyczekiwanie, a może też kryła się kalkulacja. Jego głos brzmiał spokojnie, być może z powodu mentalnego przygotowania się do nadchodzącego starcia. – Pozwól mi przedstawić Wielkiego Admirała Savita, dowódcę Firedrake’a oraz Trzeciej Floty. Nie wydaje mi się, by wasza dwójka spotkała się wcześniej.

– Nie, Gubernatorze, nie poznaliśmy się – odpał Savit. W jego głosie dało się wyczuć powściągliwość, a z jego twarzy można było odczytać ostrożność i ocenę wszystkiego dookoła. Tylko postawa była mieszanką pewności i dumy. – Witamy na pokładzie, Admirale.

– Mogłeś słyszeć o Admirale Savicie dzięki jego rodzinnemu programowi muzycznemu na Coruscant – powiedział Tarkin. Wyrachowanie w jego głosie wyczuwalnie się zwiększyło. W tonie kryło się ostrzeżenie powodowane polityczną świadomością silnej pozycji kulturalnej rodziny Savita.

– Tak było. Z przyjemnością pojawiłbym się pewnego dnia na jednym z twoich widowisk.

– Z pewnością będziesz mile widziany – odpowiedział Savit. W jego głosie pojawiła się duma i krztyna samozadowolenia, odbijająca się w świadomości statusu jego rodziny.

– A to… – Napięcie w głosie Tarkina wzrosło, czemu towarzyszyło zapewne zwiększenie poczucia nadciągającej walki. W jego postawie pojawiła się rezerwa, a nawet nienawiść – … jest Dyrektor Orson Krennic.

– Admirale. – Głos Krennica dało się wyczuć rozwagę. Na twarzy gościła nieprzychylność, podobnie od jego postawy biły gniew i przekora. – Rozumiem, że chcesz odebrać finansowanie mojemu projektowi Gwiazdeczka.

– Nie do końca. Chciałbym tylko zabezpieczyć fundusze, które zostały mi już obiecane.

– Przez samego Imperatora, muszę dodać – powiedział Tarkin. Popatrzył na Krennica przez pół sekundy, nie mrugając oczami, po czym dotknął przełącznik na konsoli przed nim. W jego dotyku było pewne napięcie, jakby wyrażające gotowość bojową. – Teraz, kiedy już się zebraliśmy, powiadomię go, że jesteśmy gotowi, by kontynuować.

Wszystko zatrzymało się na jedenaście sekund. Nikt nic nie mówił. Oczy Tarkina stanęły się na Krennicu. Z kolei spojrzenie Krennica błądziło między Thrawnem i Tarkinem. Tylko Savit wbił spojrzenie w holopad na stole, a od jego postawy bił spokój.

Holopad rozjaśnił się i po chwili pojawił się nad nim obraz Imperatora.
– Dzień dobry, Gubernatorze Tarkin – powiedział z oczekiwaniem i zainteresowaniem. Drżący obraz czynił wyraz jego twarzy z profilu zupełnie nieczytelnym. – Dyrektorze Krennic, Wielki Admirale Savit, Wielki Admirale Thrawn.

– Dzień dobry, Wasza Wysokość – odpowiedział Tarkin. Skłonił głowę w geście powitania i szacunku. Podobnie pozostali, choć na twarzy Krennica zagościł mały uśmiech, być może oznaka pewności siebie. – Jak wiesz, projekt Gwiazdeczka doświadczył małych problemów, które powinny zostać ci przedstawione.

– Zaiste. – Imperator odwrócił się w kierunku Krennica. Kąciki ust powędrowały w dół. – Byłem pod wrażeniem tego, że prace nad Gwiazdeczką posuwały się w satysfakcjonującym tempie.

– I nadal się posuwają, Wasza Wysokość – odparł Krennic. W jego głosie nadal dominowała pewność siebie. – Problemem leży zaledwie w łańcuchu dostaw, jednak zapewniam, że jest on pod naszą kontrolą.

– Czyżby? – zripostował Imperator. – Gubernator Tarkin wydaje się twierdzić coś zupełnie innego.

– Dokładnie, Wasza Wysokość – powiedział Tarkin. Wyraz jego twarzy się nie zmienił, za wyjątkiem rozluźnienia mięśni twarzy, które mogło sygnalizować skryte pragnienie, by się uśmiechnąć. – I z racji tego, że Dyrektor Krennic wydaje się nie chcieć, bądź nie móc stawić czoła temu problemowi, zaprosiłem do nas Wielkiego Admirała Thrawna w celu konsultacji.

– Właśnie widzę – odparł Imperator. Obraz odwrócił się i nikły uśmiech zagościł na jego ustach. – I cóż Wielki Admirał Mitth’raw’nuruodo myśli o tej sytuacji?

– W zasadzie, Wasza Wysokość, nie miałem okazji, by zapoznać Admirała z wieściami – rzekł Tarkin. – Z racji na wzmożone bezpieczeństwo wokół Gwiazdeczki, uznałem za rozsądne, by zachować takie szczegóły z dala od HoloNetu.

– Bardzo mądrze, Gubernatorze Tarkin – pochwalił go Imperator. – Być może, Dyrektorze Krennic, będziesz łaskawy wyjaśnić swój pogląd na tę sytuację. – Kąciki ust ponownie powędrowały w dół. – Dla obopólnej korzyści.

Na krótko gardło Krennica zacisnęło się.
– Jak już mówiłem, Wasza Wysokość, sytuacja jest opanowana. Mieliśmy tylko kilka problemów z mynockami w punkcie transferu sprzętu.

– Z grallockami – mruknął Tarkin.

– Grallocki są pokrewnym gatunkiem mynocków – odparł Krennic. Jego twarz stężała, skóra delikatnie się zaczerwieniła. Pojawiła się irytacja, złość, zakłopotanie. – Żyją w próżni, atakują przewody elektryczne i łączniki…

– Są też znacznie większe i bardziej nieustępliwe od typowych mynocków – wtracił się Savit. Na jego twarzy kryło się rozbawienie. – Gubernator Haveland i jej ludzie mieli z nimi ogromne problemy w sektorze Esaga.

– Chodzi o to, że to tylko niuans i nic więcej – powiedział Krennic. Zaczerwienienie skóry zblakło, w głosie ponownie pojawiła się kontrola, a spojrzenie spoczęło na Tarkinie, być może w chęci podjęcia wyzwania.

– Niuans? – zapytał Tarkin, na twarzy którego zagościł triumf. – Twoje własne raporty wskazują, że dostawy wyposażenia i obronnych turbolaserów są opóźnione o trzy tygodnie. Nie wiem, jak to może się kwalifikować jako zaledwie niuans.

– Chcecie mi powiedzieć, że Gwiazdeczka stała się zakładnikiem bandy robaków? – W głosie Imperatora kryła się kontrolowana złość. Jego wzrok skupił się na Krennicu.

– Zapewniam Waszą Wysokość, że problem został opanowany. – W brzmieniu głosu pojawiła się świeża ostrożność, lecz pewność siebie pozostała niezachwiana.

– Admirale Mitth’raw’nuruodo? Podzielasz ocenę Dyrektora Krennica? – Imperator próbował go sprowokować.

– Trzytygodniowe opóźnienie wydaje się być czymś więcej, niż zwykłym niuansem. Lecz mam swoje obowiązki na Lothalu.

– Wszyscy mamy obowiązki, Admirale – odparł Tarkin – ale Gubernator Pryce ma większość twoich dostępnych sił, a to wystarczające, by utrzymać tam porządek. Z pewnością możesz poświęcić trochę czasu, by pomóc nam rozwiązać ten problem.

– Wygląda na to, że Admirał Savit ma więcej informacji i doświadczenia z tymi istotami ode mnie. Byłby bardziej odpowiedni do tego zadania.

– Admirał Savit także ma inne, ważne obowiązki – powiedział Tarkin. – Co więcej, brakuje mu twoich taktycznych zdolności i umiejętności rozwiązywania problemów. Zdolności, których, śmiem twierdzić, Dyrektor Krennic powinien już być w pełni świadomy.

– Męczy mnie ta sprzeczka – stwierdził Imperator. – Ty, Gubernatorze, byłeś osobą, która zaaranżowała to spotkanie. W jakim dokładnie celu?

Oczy Tarkina pozostały opanowane, a na twarz powróciło uczucie triumfu.
– Dyrektor Krennic zasugerował Waszej Wysokości, żeby fundusze przeznaczone na program TIE Defender zostały przekierowane na Gwiazdeczkę. Proponuje, żeby zaistniałe opóźnienie w dostawach sprzętu nie tylko zagroziło harmonogramowi projektu, ale i marnotrawstwu pieniędzy tam, gdzie mogłyby i powinny były trafić.

– Więc proponujesz wymianę? – zapytał Imperator, w którego głosie pojawiło się oczekiwanie.

– Tak, Wasza Wysokość – odparł Tarkin. – Proponuję, aby niezbędne fundusze zwrócić programowi Defendera, jeśli Admirałowi Thrawnowi uda się rozwiązać problem i zniszczyć grallocki.

– Dyrektorze Krennic? – zapytał Imperator.

Krennic milczał pełną sekundę.
– Byłbym skłonny się zgodzić – powiedział w końcu. Jego twarz była pod ścisłą kontrolą, nawet czujne oczy, jak u tropiącego zwierzęcia – Jeśli Admirał Thrawn będzie w stanie je zniszczyć w przeciągu tygodnia.

– To niesprawiedliwe – sprzeciwił się Savit, całym sobą wyrażając pogardę. – Jak powiedziałem, Gubernator Haveland zwalczała je przez lata.

– Jeśli Admirał Thrawn nie jest w stanie rozwiązać tego w tym czasie, nie jest dla nas pożyteczny – zripostował Krennic. – Śmiem powiedzieć, że to stawiłoby także pod znakiem zapytania jego rzekome umiejętności rozwiązywania problemów.

– Admirale Mitth’raw’nuruodo? – spytał Imperator. – Decyzja należy do ciebie.

– Akceptuję propozycję Gubernatora Tarkina. Jak i warunki Dyrektora Krennica.

– Bardzo dobrze – odparł Imperator. Kąciki jego ust podniosły się i ułożyły w uśmiech satysfakcji.

thrawn-treason-cover

Powieść Thrawn: Treason ukaże się za Oceanem 23 lipca, a jej pełny opis możecie przeczytać tutaj.


Wesprzyj Rebelię, zbieramy na nowy krążownik!

Dzięki dobrowolnej, jednorazowej wpłacie pozwolisz naszemu portalowi na dalsze dostarczanie najświeższych newsów ze świata Star Wars

2,00 PLN

Reklamy

1 odpowiedź »

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.