Gry

Dlaczego czekam na „Jedi: Fallen Order”?

Star-Wars-Jedi-Fallen-Order-Cover

Kilka dni temu wpadłem na pomysł napisania niedługiego tekstu o tym, dlaczego, jako gracz i fan Gwiezdnych Wojen w jednym, czekam na nadchodzące Star Wars Jedi: Fallen Order. Przez jakiś czas wahałem się, czy warto przelewać te myśli na nasz portal – w końcu nie każdego musi interesować, dlaczego Pan X czeka na grę Y – ale ostatecznie doszedłem do wniosku, że może część z nieprzekonanych do kolejnego tytułu od Electronic Arts przynajmniej drugi raz przemyśli, czy nie warto dać jeszcze jednej szansy amerykańskiemu wydawcy. Przechodząc od myśli do czynu, zachęcam Was do lektury i wytykania mi błędów w rozumowaniu, jeśli uznacie, że moje przemyślenia nie są warte funta kłaków.

1. Na Upadły zakon czekam od lat

No, może nie konkretnie na Upadły zakon, ale wiadomo, o co chodzi. Dla fanów zaznajomionych z listą gier wideo ze świata Star Wars nie będzie pewnie zaskoczeniem, gdy powiem, że marka od wielu lat cierpi na niedobór porządnych tytułów z mocnym, wyrazistym i wciągającym tłem fabularnym.

W ciągu ostatnich kilku lat otrzymaliśmy gry pokroju pierwszego i drugiego Battlefronta od DICE, a kilka lat wcześniej The Old Republic od BioWare’u, ale nie można powiedzieć, by były to pozycje nastawione na stricte singleplayerową przygodę. Prawda, Battlefront II miał kampanię fabularną, ale osobiście nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że była ona wciśnięta nieco na siłę, bo takie wymagania stawiali konsumenci. Grało się nawet przyjemnie, lecz 4 godziny rozgrywki w kampanię rodem z Call of Duty nie jest doświadczeniem, o jakim marzą osoby mające wciąż w pamięci serie pokroju Jedi Knight i Knights of The Old Republic (celowo pomijam tu The Force Unleashed – bijcie, jeśli chcecie, ale dla mnie były to gry miałkie i bez polotu).

Nie zrozumcie mnie źle, uważam, że Battlefront II to obecnie najlepsza gra Star Wars dostępna na rynku, ale to wciąż głównie tytuł sieciowy… Ileż można biegać beznamiętnie po polu bitwy i uprzykrzać życie graczom po drugiej stronie kabla internetowego?

(Jeśli będziecie chcieli wytknąć mi, że narzekam, a tak naprawdę pewnie wcale nie gram, to zamieszczam dowód rzeczowy numer 1).

Battlefront-2-czas

Upadły zakon ma szansę przełamać klątwę fabularnych gier z odległej galaktyki. Dotychczasowe zapowiedzi dają nadzieję na interesujące wątki, ciekawych bohaterów, mnóstwo planet do zwiedzenia i tajemnic do samodzielnego odkrywania, co dla mnie stanowi mieszankę wręcz idealną.

2. Będziemy grać Jedi!

Ostatnie gry single player, w których mogliśmy zagrać Jedi i jednocześnie sprawiały mi one przyjemność, to pierwszy i drugi KotOR. Później długo, długo nic, aż do krótkiego epizodu z The Old Republic, które w ostatecznym rozrachunku jest jednak tytułem MMO, co w pewnym momencie stało się dla mnie poważną barierą i nie byłem w stanie czerpać z tej gry takiej przyjemności, jaką bym chciał.

Fallen Order sprawia za to, że znów czuję się jak 10-latek przed premierą Jedi Outcast. Miecze świetlne, Moc, prawdziwa walka Jasnej i Ciemnej strony Mocy… Na to czekałem i liczę, że deweloperzy z Respawn Entertainment nie zawiodą moich nadziei.

3. Gra liniowa, ale nie do końca

Z licznych zapowiedzi twórców wynika, że Upadły zakon będzie tytułem o liniowej fabule, ale w żadnym wypadku nie będziemy zmuszani do przechodzenia gry „po sznurku”. Gracz będzie mógł swobodnie podróżować między planetami i innymi lokacjami na pokładzie swojego statku, wykonywać zadania poboczne, do pewnych questów podchodzić w dowolnej kolejności, odkrywać sekrety i Moc jedna wie, co jeszcze. Dodajmy do tego szeroki zakres „customizacji” bohatera, jego droida-towarzysza oraz statku, a otrzymamy naprawdę dobrze zapowiadający się miszmasz.

4. Respawn, ufam tobie

Wyżej napomknąłem już o tym, że Jedi: Fallen Order tworzy studio Respawn Entertainment. Choć pracują pod egidą nielubianego przez graczy Electronic Arts, sami deweloperzy z Respawn cieszą się wręcz nieposzlakowaną opinią. Ich dotychczasowe tytuły (seria Titanfall i wypuszczony niedawno Apex Legends) zbierają same pozytywne oceny, a polityka wspierania gier pod względem jakości wyprzedza o lata świetlne tę, którą EA zwykło stosować podczas premier tytułów innych studiów. To daje nadzieję, że Upadły zakon będzie grą stworzoną z należytym szacunkiem do marki, ale przede wszystkim do graczy.

Nie zapominajmy również, że nad produkcją pracują takie osobistości, jak Stig Asmussen, który czuwał nad powstaniem najnowszej odsłony serii God of War (w ubiegłym roku odniosła ona ogromny sukces i zebrała świetne recenzje wśród krytyków i fanów), oraz Chris Avellone, czyli projektant przywoływanej już przeze mnie gry Knights of The Old Republi II i współtwórca Fallouta 2.

Podsumowując moje wywody, mam nadzieję, że przynajmniej część z Was teraz już rozumie, dlaczego z niecierpliwością wyczekuję 15 listopada i premiery Star Wars Jedi: Fallen Order. Mam powody przypuszczać, że tytuł ten będzie stanowił pewien przełom w świecie gier Star Wars i, przy odrobinie szczęścia, wyznaczy nowe szklaki dla kolejnych produkcji dziejących się dawno, dawno temu w odległej galaktyce.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.