Saga Star Wars

Najlepsza walka Prequeli została wycięta przez George’a Lucasa

Kenobi-Episode-IX

Ostatnimi czasy żyjemy w większości informacjami na temat zwieńczenia sagi Skywalkerów, jednak nie samymi newsami odnośnie premiery fan Gwiezdnych Wojen żyje, dlatego mamy też informacje odnośnie poprzedniej trylogii, które mogą być interesujące.

Nick Gillard (jako ciekawostka, w Legendach obecny w uniwersum jako Cin Drallig), czyli osoba odpowiedzialna za układy i choreografię walk, które mieliśmy okazję podziwiać w filmach należących do Trylogii Prequeli, wyjawił tajemnicę, odnoszącą się do trzeciej części sagi, czyli Zemsty Sithów.

Podczas dyskusji traktującej o najlepszych pojedynkach wspomnianej trylogii, podniesiono temat walki, w której Qui-Gon Jinn i Obi-Wan Kenobi mierzyli się z Darthem Maulem. Starcie to zostało określone przez dużą liczbę fanów jako najlepsze z całej sagi. Nick zdecydował się zaprzeczyć, twierdząc, że było jeszcze jedno.

Okazuje się, że pierwotnie potyczka Obi-Wana Kenobiego z IG-100, czyli Magnaguardami, prywatnymi ochroniarzami Generała Grievousa, miała potoczyć się zgoła inaczej.

W pierwszej wersji scenariusza Kenobi miał bowiem walczyć z sześcioma droidami jednocześnie. Według Nicka była to najbardziej skomplikowana sekwencja, jaką zdarzyło mu się zaprojektować. Aktor odtwarzający rolę Obi-Wana (Ewan McGregor) miał trenować do tej sekwencji długie tygodnie, aby jak najlepiej oddać owe starcie. Niestety, gdy przyszło do nagrania sceny, produkcja filmu już w tamtym momencie była opóźniona, dlatego też George Lucas zdecydował się zrezygnować z realizacji sekwencji, jako że nie była ona istotna w kontekście fabuły całego filmu.

W efekcie widzowie otrzymali to, co doskonale znamy – ogromny kawał metalu spadający na strażników i swawolną dekapitację wykonaną przez Kenobiego. Należałoby się zastanowić, czy tak skomplikowana sekwencja choreograficzna nie zaburzyłaby reszty walk, które mieliśmy okazję obejrzeć, a także, czy Nick Gillard nie wyolbrzymia swego pomysłu. Jednocześnie, gdyby przyjąć do wiadomości słowa naczelnego choreografa Trylogii Prequeli, można się zastanowić, czy inne ważne elementy nie zostały wycięte z pozostałych starć obecnych w filmie.

Mając to na uwadze, z pewnością będzie ciekawie spojrzeć na Sequele za kilkanaście lat – możliwe, że usłyszymy podobne historie na ich temat. Tymczasem całkiem niebawem przyjdzie nam się przekonać, jak jasno zaświecą się zetknięte ze sobą klingi mieczy świetlnych w ostatnim epizodzie sagi Skywalkerów.

Podobne posty

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button

Wykryto Adblocka :(

Hej! Nasza strona to owoc pracy pasjonatów, lecz musi się również utrzymać! Działamy głównie dzięki reklamom, które wyświetlamy. Rozważ wyłączenie Adblocka, aby zapewnić nam możliwość dalszego dostarczania ciekawych treści.