Recenzje

„The Bad Batch” S01E02 („Ucieczka”) – wrażenia z odcinka

Jesteśmy już po premierze drugiego odcinka nowego serialu The Bad Batch. Pilot rozbudził w nas wielkie nadzieje i wskazał kierunek, w którym podążać będzie seria. Do Ucieczki podszedłem z konkretnymi oczekiwaniami – zarówno w kwestii fabuły w krótszej formie, jak i technicznych aspektów produkcji. I choć nie wszystko zagrało idealnie, również tym razem nie można mówić o rozczarowaniu.

Fabuła rozpoczyna się dokładnie w miejscu, w którym zakończył się poprzedni epizod. Po krótkim wstępie trafiamy na planetę Saleucami, gdzie Omega po raz pierwszy stawia stopę na obcej planecie. Twórcy wykorzystali te scenę, by pokazać nam jak bardzo rozwinęła się animacja, nawet względem 7. sezonu Wojen klonów. Wykorzystanie światła i jego udział w budowaniu nastroju są tu niezwykłe i pozostają takie na przestrzeni całego odcinka. Oprócz tego raz na jakiś czas mamy do czynienia z ambitniejszymi ujęciami, jednak niestety nie osiągają one już poziomu początkowych scen Pokłosia.

Zupełnie nowym odkryciem okazuje się ścieżka dźwiękowa. Gwiezdne wojny przyzwyczaiły nas do wspaniałych, ale nieco powtarzalnych utworów wyraźnie inspirowanych kompozycjami Johna Williamsa lub będących ich wariacjami. Drugi odcinek The Bad Batch oferuje inną, niespodziewaną oprawę muzyczną przekazującą dużo więcej emocji, choć jednocześnie odświeżającą też znane motywy. To zaskakujący i bardzo ambitny zabieg, który mnie zachwycił.

Miałem nadzieję, że w nowym rozdziale historii znajdzie się miejsce dla kolejnej niespodzianki. Udało się, mimo że jeszcze na moment przed właściwą sceną domyśliłem się, kogo za chwilę spotka Oddział 99. Trafiamy prosto na farmę Twi’lekanki Suu oraz Cuta Lawquane – dezertera z armii Republiki, którego pierwszy raz mogliśmy zobaczyć w drugim sezonie Wojen klonów. Wątek jego postaci zawsze był bardzo istotny, gdyż jako jeden z pierwszych ukazywał prawdziwą indywidualność klonów i pogłębiał dotychczasowe spojrzenie na na tych bohaterów. Dowiadujemy się, że Parszywa Zgraja to starzy przyjaciele jego rodziny, jednak nie dowiadujemy się w jakich okolicznościach po raz pierwszy doszło do ich spotkania.

W odcinku twórcy skupili się na dwóch głównych aspektach. Pierwszym z nich jest spodziewany rozwój relacji między Hunterem i Omegą. Nie jest to jednak nachalna i nieco sztuczna budowa „rodziny”, jak miało to miejsce na przykład Rebeliantach. Doświadczony weteran pierwszy raz styka się z dzieckiem i pomimo najlepszych chęci ma uzasadnione obawy, czy jest w stanie sprostać wyzwaniu wychowania dziewczynki. Relacja rozwija się powoli, z dużą pomocą Cuta i Suu będących świetnym źródłem rodzicielskiej mądrości. Dochodzimy do klasycznego dylematu: podążać za rozsądkiem czy uczuciami. Finalnie jednak wszystko dobrze się kończy i pozostaje mieć nadzieję, że wątek w dalszym ciągu będzie kontynuowany tak naturalnie.

Drugim aspektem jest otoczenie. Przedstawiona zostaje nam mała wioska na rolniczej planecie, gdzie Imperium zaczyna wprowadzać swój żelazny porządek nadając obywatelom numery identyfikacyjne i rekwirując statki. Związane jest z tym oczywiste napięcie, ale osada nie traci w tym wszystkim tożsamości. Modele postaci mieszkańców czy nawet przebrania głównych bohaterów są różnorodne i bardzo porządne. Również projektom przestrzeni niewiele można zarzucić. Tym bardziej imponujące wydaje się to w porównaniu do Rebeliantów, gdzie często podobne lokacje i stroje były powtarzalne i wypadały tragicznie.

W trakcie odcinka Echo, Tech i Omega oddzielają się od reszty drużyny i przez chwilę pierwszą dwójkę możemy oglądać w nieco innym, dość indywidulanym wydaniu. To jednak wciąż o wiele za mało. Nadal liczę na większy rozwój głównych bohaterów jako jednostek i lepsze zapoznanie się z nimi pojedynczo – w tym kontekście w większości czuć niestety niedosyt. Delikatne obawy budzi też pojawienie się dawnej, znanej fanom postaci Cuta. Choć w tym przypadku był on jak najbardziej uzasadniony w kontekście zarówno fabuły i budowy relacji innych postaci, to po Rebeliantach wiemy już, jak bardzo można z gościnnymi występami przesadzić. Pozostaje mieć nadzieję, że takie błędy nie będą w The Bad Batch powtarzane i ewentualne role bohaterów z innych projektów nie przysłonią postaci, które powinny być w centrum naszej uwagi.

W Ucieczce nie doświadczamy już ciężkiej, mrocznej atmosfery z Pokłosia. Zmieniona została na stałe napięcie, które zaskakująco sprawnie budowane jest bez zbyt szybkiej akcji i nagłego, brutalnego rozwiązania. Pojawia się subtelność, której w Wojnach klonów nigdy nie było za wiele. Akcji oczywiście nie brakuje, jednak tutaj jest ona uzupełnieniem narracji i tym razem nie na nią położono największy nacisk.

Nowy odcinek pozostawia po sobie pewien niedosyt. Wiele rzeczy wypadło lepiej niż można by się spodziewać, ale całościowo nie tak sprawnie, jak można było oczekiwać po pilocie. Jasnym jest, iż teraz czeka nas więcej prowadzenia i budowania fabuły krok po kroku, co jest naturalne w formule serialu. Można być zarówno zadowolonym z efektu i bezdyskusyjnie dobrze się bawić, choć ja wciąż oczekuję od The Bad Batch czegoś więcej. Na 3. odcinek, który trafi na Disney+ już za tydzień, czekam zatem z niecierpliwością.

Podobne posty

3 komentarzy

  1. Też oczekuje… jednak Sam niewiem co myśleć na temat Tego odcinka. Motywy, otoczka, realia nadają klimat, który jest owocem sukcesu z finałowego sezonu „TCW”. Hunter obok Codyego to chyba mój ulubiony klon. WoW! Mnie rozwala jednak logika tego odcinka. Skoro są poszukiwani to dlaczego nie zamaskowali się jakoś bardziej, żeby Ich nie rozpoznano? Czy może klony są tak skupione na rozkazach, że nie dostrzegają szczegółów gołym okiem!? Znów ta nie konsekwencja? Ech… This Is Away xD i ściągam hełm przy bawiących się dzieciach jak to było w czwartym odcinku, pierwszego sezonu :p

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button

Wykryto Adblocka :(

Hej! Nasza strona to owoc pracy pasjonatów, lecz musi się również utrzymać! Działamy głównie dzięki reklamom, które wyświetlamy. Rozważ wyłączenie Adblocka, aby zapewnić nam możliwość dalszego dostarczania ciekawych treści.