Luke Skywalker dla wielu widzów jest niemalże tożsamy z Gwiezdnymi wojnami. I trudno się takiemu poglądowi dziwić – młody rycerz Jedi był wszakże głównym bohaterem trzech oryginalnych filmów Star Wars. Wraz z rozwojem Expanded Universe oraz nowymi filmami, Luke Skywalker przestał być aż tak prominentną postacią. Odległa galaktyka stanowczo się rozrosła i opowiada nam setki różnorodnych historii.
Większość wysokoprofilowych projektów wciąż kurczowo trzyma się jednak garści oryginalnych bohaterów i konceptów. Ale twarz cyklu nie zamierza już wracać. Luke Skywalker to przeszłość, co podkreśla wcielający się w niego od 1977 roku Mark Hamill.
W wywiadzie udzielonym portalowi Comic Book aktor oznajmił, że nie zobaczymy go już w roli Jedi.
„Jestem bardzo wdzięczny George’owi Lucasowi, że pozwolił mi być tego częścią. Dawno temu, w skromnych dniach, gdy nazywał jeszcze Gwiezdne wojny »najdroższym filmem niskobudżetowym w historii«. Nie spodziewaliśmy się, że stanie się tak długowieczną franczyzą i tak ważnym elementem kultury popularnej. Ale ja już miałem swój czas. Bardzo go doceniam, ale naprawdę uważam, że powinni skupić się na przyszłości i wszystkich tych nowych postaciach.”
Hamill żartobliwie nawiązał także do sceny śmierci Luke’a z Ostatniego Jedi.
„Swoją drogą, gdy zniknąłem, szaty pozostały. A nie ma mowy, żebym miał wystąpić jako nagi duch Mocy.”
Dotąd fani mogli spekulować, iż Hamill mógłby jeszcze powrócić jako Luke Skywalker w nadchodzącym filmie o Rey. Jako mistrzyni, bohaterka trylogii sequeli budować będzie Nowy Zakon Jedi – gościnny występ jej mistrza mógłby mieć miejsce w tej historii. Ale zdanie Hamilla także jest uzasadnione i jeszcze chętniej zobaczymy, jak protagonistka radzi sobie w fabule skupionej tylko na niej.





