Adaptacja „Star Wars: Ostatni Jedi” – recenzja

Star Wars: Ostatni Jedi autorstwa Jasona Frya jest powieściową adaptacją ósmego epizodu sagi Star Wars w reżyserii Riana Johnsona. Książka wydana została w Polsce 4 lipca 2018 roku przez wydawnictwo Uroboros, a za jej przekład odpowiada Michał Kubiak.

TheLastJedi JasonFry

Gdy piszę tę recenzję, od premiery filmowego Ostatniego Jedi minęło już ponad osiem miesięcy, a ja zdążyłem obejrzeć go kilka razy. Przyznaję się bez bicia, że nigdy nie byłem fanem książkowych adaptacji, bo zagłębianie się w tę samą historię, którą znam już z filmu, zwyczajnie mijało się dla mnie z celem. Z podobnym nastawieniem podchodziłem na początku do Ostatniego Jedi, jednak lektura powieści pióra Jasona Frya przekonała mnie, że czasem warto się przełamać i spróbować dla odmiany czegoś nowego – nawet wbrew swoim przeczuciom.

Książka ponownie przenosi nas do wydarzeń z drugiej części najnowszej trylogii, oferując jednak przy tym mnóstwo treści, której próżno szukać w pierwowzorze. Dowiadujemy się dzięki niej, o czym myślał Luke Skywalker żyjąc samotnie na Ahch-To, jak Admirał Ackbar postrzegał Ruch Oporu i bieżącą sytuację w galaktyce, czy też w jaki sposób Przywódca Snoke z sukcesami nawigował siłami Najwyższego Porządku poprzez najdziksze obszary galaktyki, takie jak Zewnętrzne Rubieże. W powieści znajdziemy całą masę podobnych dodatkowych scen i opisów, które jeszcze mocniej pogłębiają nasze spojrzenie na bohaterów i antagonistów z The Last Jedi. Co więcej, także fragmenty znane z ekranów kin doczekały się odpowiedniego rozbudowania, dzięki czemu możemy spojrzeć na pewne sytuacje z całkiem nowej perspektywy.

Pod względem fabularnym i konstrukcyjnym nie mam do Ostatniego Jedi większych zarzutów, jednak problem pojawia się, gdy zaczynam rozpatrywać książkę w kontekście polskiego przekładu. O ile wizualny styl wydania książki nie odbiega zanadto od poprzednich pozycji Uroborosa, to tłumaczenie zaliczyłbym do jednego z gorszych od czasu wydania w Polsce pierwszej nowokanonicznej powieści. W ogólnym ujęciu jest ono wykonane dobrze, jednak jego autor ewidentnie nie miał wcześniej do czynienia ze światem Gwiezdnych Wojen, ponieważ nazwy charakterystyczne dla uniwersum są w wielu przypadkach zniekształcone lub przekręcone. Możemy znaleźć tutaj słowotwórstwo w postaci: „astromechanika”, „C Trzy PO”, „R Dwa D Dwa”, czy „mój Boże” (serio, „mój Boże” w Star Wars?). Technicznie rzecz ujmując, nie mogę tych przykładów nazwać błędami, ale fana Gwiezdnych Wojen coś podobnego zwyczajnie kole w oczy.

Czy zatem adaptacja Ostatniego Jedi jest pozycją wartą uwagi? Jason Fry to autor ponad czterdziestu różnych tytułów związanych z odległą galaktyką i w omawianej książce widać to już na pierwszy rzut oka. Powieść pod względem fabularnym napisana jest świetnie i rozpatrując ją wyłącznie w tej kategorii, mogę ją Wam polecić bez zastanowienia. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę błędy w tłumaczeniu, to sprawa nie jest już taka oczywista. Miejcie jednak na uwadze, że kiedy już się wciągniecie w historię, wspomniane przeze mnie minusy prawdopodobnie przestaną mieć większe znaczenie.


Autor recenzji: Mikołaj Sałasiński

  • Tytuł: „Star Wars: Ostatni Jedi”
  • Autor: Jason Fry
  • Tłumaczenie: Michał Kubiak
  • Wydawnictwo: Uroboros
  • Data premiery: 4 lipca 2018

Dziękujemy wydawnictwu Uroboros za udostępnienie książki do recenzji.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d blogerów lubi to: