Recenzja „Ostatniego Jedi” w wydaniu Blu-ray 2D

OstatniJedi_Bluray_recenzja

Długo wyczekiwana premiera domowego wydania Ostatniego Jedi w końcu nadeszła kilka dni temu, a fani mogli udać się do sklepów po swój egzemplarz lub cierpliwie wyczekiwać kuriera z przedpremierowym zamówieniem. Dzięki uprzejmości polskiego dystrybutora filmu – spółki Galapagos – w moje ręce trafił The Last Jedi w wydaniu Blu-ray 2D, które będę dziś oceniał. Mam nadzieję, że poniższa recenzja rozwieje Wasze ewentualne wątpliwości i odpowie na najważniejsze pytania.

Jak mogliście przeczytać w tekście opublikowanym na naszej stronie pod koniec marca, Galapagos ma nam do zaoferowania film w trzech formatach:

  • DVD,
  • Blu-ray,
  • Blu-ray 3D.

Przy czym łącznie dostępnych jest sześć różnych wydań:

  • DVD (standard, gołe i wesołe),
  • Blu-ray (zawierające 2 płyty – z filmem i z zakulisowymi dodatkami),
  • Blu-ray 3D (zawierające również wersję 2D i dodatki),
  • Blu-ray 3D Steelbook (w środku to samo, co wcześniej),
  • dwa wydania Blu-ray 2D z okładkami w wariancie Ruchu Oporu lub Najwyższego Porządku.

GWIEZNE WOJNY OSTATNI JEDI_PLANSZA

Nie mogę niestety wypowiedzieć się o innych wydaniach, poza tym, które otrzymałem, ale bez wątpienia jestem w stanie stwierdzić, że DVD jest opcją najtańszą i najuboższą, którą zalecałbym wyłącznie osobom nieposiadającym jeszcze w domu odtwarzacza Blu-ray. Mówimy tu o technologii przestarzałej, przez co tracimy sporo na jakości, decydując się na oglądanie filmu z takich nośników.

Przejdźmy jednak do właściwej części oceny, czyli standardowego wydania Blu-ray 2D, jakie trafiło na moją półkę.

Zacznę od oceny wizualnej i praktycznej samego pudełka, co niestety było pierwszą (i największą) łyżką dziegciu, gdy dobrałem się do filmu. Jeszcze zanim rozpakowałem przesyłkę, ze środka dobył się dźwięk, którego obawia się chyba każdy, kto oczekuje dostawy płyt do domu – odgłos fruwającego po pudełku dysku… Niestety, okazało się, że słuch mnie nie mylił, bo płyta z dodatkami swobodnie niczym zachodni wiatr hulała wewnątrz opakowania. I właściwie nie byłoby w tym nic dziwnego, bo przecież w transporcie dzieją się róże rzeczy i nie da się zapobiec wszystkiemu, ale tutaj wina leżała nie po stronie kuriera, a zwyczajnie kiepskiej jakości opakowania. Wypustka, na której powinna być osadzona płyta, była po prostu niedopasowana, przez co nawet teraz wypada ona za każdym razem, gdy zamykam opakowanie. Nie wiem, czy miałem naprawdę ogromnego pecha i trafiło mi się nieudane pudełko, czy też wszystkie tak wyglądają – żywię szczerą nadzieję, że ta przykrość spotkała tylko mnie. Nie zmienia to jednak faktu, że pewien niesmak pozostał.

Design frontu okładki nie jest oszałamiający, ale nie mam mu też nic do zarzucenia. Dostajemy lekko przerobioną grafikę, która widniała na premierowych plakatach VIII Epizodu. Gorzej ma się sprawa z tyłu. Na górze widnieje obrazek przedstawiający Luke’a i Kylo na Crait. Problem jednak w tym, iż charakteryzuje się on tak słabą jakością, że jest wręcz rozmazany. W 5 minut byłem w stanie odnaleźć wyraźniejszy obraz za pomocą „Wuja Google”, co nie świadczy zbyt dobrze o projektantach polskiego pudełka. Poniżej znajdziemy grafikę przedstawiającą facjaty głównych bohaterów i tu jest już na szczęście dobrze – zarówno pod względem ostrości, jak i ogólnej estetyki.

Skończę już to pastwienie się, bo wzbiera we mnie poczucie winy, że tak się czepiam. Płyta z dodatkami okazała się – na szczęście – nieuszkodzona, więc sprawę możemy zamknąć. Przejdźmy do zawartości.

Wewnątrz edycji Blu-ray znajdziemy dwie płyty – tą właściwą, z filmem, oraz dysk z dodatkami, na które składają się następujące materiały:

  • Reżyser i Jedi – Wybierz się w intymną podróż ze scenarzystą i reżyserem Rianem Johnsonem, aby odkryć kulisy scen i doświadczyć, jak wygląda dowodzenie globalnym przedsięwzięciem i fenomenem kulturowym.
  • Równowaga Mocy – Odkryj mitologię Mocy i dowiedz się, dlaczego Rian Johnson postanowił zinterpretować ją w tak unikatowy sposób.
  • Kulisy tworzenia scen:
    – Rozpalanie iskry: Kosmiczna bitwa – Przyjrzyj się tworzeniu epickich scen walki w kosmosie od doboru dźwięków wzmacniających akcję, poprzez efekty specjalne, aż do poznania osób, które były za to odpowiedzialne.
    – Snoke – filmowcy wyjaśniają złożony proces tworzenia złowrogiego czarnego charakteru.
    – Ostateczna rozgrywka na Crait – Poznaj szczegóły powstawania niezwykłego świata przedstawionego w finałowej konfrontacji, w tym wzajemne oddziaływanie pomiędzy realnymi lokalizacjami i efektami specjalnymi, tworzenie na nowo maszyn kroczących, projektowanie kryształowych lisów i wiele więcej!
  • Andy Serkis na żywo! – Scenarzysta i reżyser Rian Johnson prezentuje dwie ekskluzywne sekwencje z filmu przedstawiające Andy’ego Serkisa w trakcie pracy na planie przed wizualną obróbką zamieniającą go w Snoke’a.
  • Sceny niewykorzystane – Ze wstępem i opcjonalnym komentarzem reżysera i scenarzysty Riana Johnsona.

Jest tego naprawdę sporo i muszę przyznać, że praktycznie wszystkie dodatki oglądałem z niekrytą przyjemnością. Szczególnie do gustu przypadł mi 90-minutowy dokument Reżyser i Jedi, który przybliża zakulisową współpracę Riana Johnsona, Marka Hamilla i całej reszty aktorów.

Moją uwagę przykuła jednak bardzo ciekawa adnotacja, którą zamieszczono na tyle pudełka, a brzmi ona:

„Materiały dodatkowe mogą nie zawierać napisów.”

No to mogą czy nie zawierają? Coś mi tu nie grało, więc postanowiłem przyjrzeć się temu bliżej, by skrupulatnie wypełnić swój recenzencki obowiązek. Ku mojemu smutkowi, towarzyszący materiałom komentarz Riana Johnsona faktycznie nie był zaopatrzony w napisy. Dlaczego większość materiałów przetłumaczono, a tego akurat nie? Nie mam pojęcia.

Jeśli chodzi o same napisy w filmie i dodatkach, to nie mam do nich większych zastrzeżeń. Są raczej zgodne z wypowiadanymi kwestiami, choć wątki humorystyczne wydają się nieco – przepraszam za wyrażenie – wykastrowane, za co winę ponosi polski przekład. Skutkuje to tym, że osoby, które nie znają języka angielskiego, zwyczajnie sporo tracą.

Rodzimego dubbingu posłuchałem tylko przez moment i od razu przypomniałem sobie, czemu zawsze wybieram oryginalne głosy.  Rozumiem jednak, że film oglądają też młodsi odbiorcy i osoby zwyczajnie nieznające angielskiego i nielubiące czytać podczas seansu, więc nie będę zanadto czepiał się tego aspektu. Dość powiedzieć, że dubbing Ostatniego Jedi trzyma poziom większości polskich dubbingów.

Dźwięki i obraz w filmie stoją – jak zwykle – na wysokim poziomie i niczym nie odbiegają od nowoczesnych wydań Blu-ray jakiegokolwiek innego megahitu. Nie wiem, czy powinienem dodawać w tej kwestii coś jeszcze.

Czy zatem Ostatni Jedi w wydaniu Blu-ray 2D jest wart zakupu? Jeśli jesteście fanami Gwiezdnych Wojen i tej konkretnej części oraz chcecie mieć film w swojej kolekcji, to jak najbardziej powinniście się w niego zaopatrzyć. Mi pozostaje mieć nadzieję, że moja przygoda z pudełkiem to jedynie odosobniony przypadek, a nie defekt na większą skalę.


Autor recenzji: Mikołaj Sałasiński

  • Tytuł: „Gwiezdne Wojny: Ostatni Jedi”
  • Reżyseria: Rian Johnson
  • Dystrybucja: Galapagos
  • Data premiery: 23 kwietnia 2018
  • Wydanie: Blu-ray 2D
  • Ilość płyt: 2 x Blu-ray Disc
  • Cena: 99 PLN

Dziękujemy spółce Galapagos za udostępnienie filmu do recenzji.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s