Seriale

„The Mandalorian” S01E08 – wrażenia z odcinka

The-Mandalorian-s01e08-Concept-Art

Finałowy odcinek 1. sezonu The Mandalorian za nami, poznaliśmy więc rozwiązania najważniejszych wątków, które towarzyszyły nam od początku serialu, a bohaterowie zostali nakierowani na nowe tory, prowadzące bezpośrednio do powstającego już 2. sezonu niezwykle chwalonej przez fanów i krytyków serii. Nie pozostaje mi więc nic innego, jak po raz ostatni w tym roku ocenić najnowszy epizod przygód Dina Djarina.

Akcja 8. odcinka rozpoczyna się dokładnie w tym samym miejscu, gdzie zakończył się wcześniejszy – Mando, Cara i Greef wciąż są przygwożdżeni w zniszczonym barze przez Moffa Gideona i jego siły. Dziecko zostało schwytane przez imperialnych (w związku z czym mamy okazję zobaczyć jedną z najzabawniejszych scen w całym sezonie, w której szturmowcy najpierw sprzeczają się o Malca, a później nieudolnie próbują strzelać do celu), ale ten stan rzeczy nie trwa zbyt długo, ponieważ na ratunek przybywa mu droid opiekuńczy (wcześniej droid-zabójca) IG-11. Niedługo potem IG-11 z Dzieckiem przewieszonym na korpusie rusza na pomoc uwięzionym bohaterom i stwarza wystarczająco duże zamieszanie, by cała czwórka mogła przetrzebić siły wroga i ostatecznie wydostać się z budynku kanałami, przez które docierają do kryjówki Mandalorian.

the-mandalorian-s1e08-droid

Finałowy epizod niemal cały czas trzymał mnie w napięciu i, prawdę mówiąc, bywały momenty, w których naprawdę nie wiedziałem, co się zdarzy. Bohaterowie w jednej chwili znajdowali się w rozpaczliwej sytuacji, by po chwili dostać szansę na wykaraskanie się z kłopotów, która jednak okazała się prowadzić ich w kierunku, jakiego nie dało się wcześniej przewidzieć. Choć imperialny trup ściele się tutaj gęsto, to mimo wszystko nie było czuć, by dominowała niezdarność szturmowców – to Mandalorianin i jego towarzysze są po prostu świetnymi wojownikami, co zostało dobitnie podkreślone.

Mando przechodzi także swoistą przemianę – człowiek chowający urazę do droidów, mający wciąż w pamięci tragiczne wydarzenia z czasów Wojen klonów, gdy z rąk maszyn zginęli jego rodzice, zaprzyjaźnia się z droidem IG-11. W krytycznym momencie, kiedy Din wie, co za moment stanie się z IG, przemawia przez niego realny smutek. Warto także podkreślić, że Djarin nareszcie doczekał się własnego plecaka odrzutowego oraz herbu, co czyni jego mandaloriański rynsztunek kompletnym i jest niejako synonimem tego, że protagonista w pełni dojrzał do roli, jaką postawił przed nim los.

Bardzo podobało mi się przedstawienie Moffa Gideona, wykreowanego na niezwykle kompetentnego, ale też bezwzględnego przywódcę. Daleko mu do fajtłapowatych oficerów Imperium, jakich znamy z wielu innych dzieł, a w zamian możemy podziwiać wyrazisty czarny charakter, wzbudzający realną antypatię oraz strach. Wciąż nie poznajemy motywacji kryjącej się za chęcią pozyskania Dziecka przez Moffa, ale wydarzenia rozgrywające się w pod koniec wyraźnie sugerują, że więcej dowiemy się w kolejnym sezonie.

Przy okazji omawiania naszej imperialnej szychy muszę wspomnieć o ważnym Easter Eggu, stanowiącym nawiązanie do seriali Wojny klonów i Rebelianci. Na samym końcu, gdy Gideon wydostaje się z rozbitego TIE Fightera, poszycie statku zostaje przez niego rozcięte przy pomocy miecza świetlnego. I to nie byle jakiego, bo broni noszącej nazwę Darksaber – unikalnego miecza stworzonego przez Tarre’a Vizslę, będącego pierwszym Mandalorianinem przyjętym do Zakonu Jedi. Gideon prawdopodobnie ukradł oręż podczas imperialnej okupacji Mandalory.

the-mandalorian-s01e08-darksaber

Muzyka Ludwiga Göranssona jak zwykle sprawdziła się doskonale w dopełnianiu świetnych efektów specjalnych i klimatycznej gry światłem oraz ujęciami.

Finałowy odcinek The Mandalorian nie zawiódł i mogę bez ogródek powiedzieć, że w moim odczuciu był to najlepszy epizod całego pierwszego sezonu, w którym dostaliśmy po trochu wszystkiego – akcji, istotnej fabuły, emocji oraz uczty dla oczu.

Pozostaje już tylko czekać do jesieni przyszłego roku na kolejne przygody Mandalorianina i „Baby Yody”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.