Gry

„Jedi: Survivor” – analiza pierwszego zwiastuna

Za nami intensywny weekend ze Star Wars Celebration, w trakcie którego doczekaliśmy się wielu interesujących zapowiedzi seriali, książek, komiksów oraz gier wideo. Jednym z gorętszych tematów ostatnich dni był zwiastun wyczekiwanej kontynuacji przygód Cala Kestisa zatytułowanej Jedi: Survivor. Jako że emocjonalny kurz po zapowiedziach zdążył już nieco opaść, postanowiliśmy wykorzystać chwilę oddechu, by przeanalizować dla Was trailer zbliżającej się produkcji od Respawn Entertainment.

Na pierwszy rzut oka materiału do pracy nie ma tu zbyt wiele – wideo trwa nieco ponad minutę i składa się z zaledwie kilku długich scen, lecz z każdej z nich można wyciągnąć coś interesującego.

Zwiastun otwiera scena z maszerującymi szturmowcami, niosącymi tajemniczą walizkę (jej zawartość poznajemy jeszcze w ramach materiału promocyjnego, ale o tym za moment). Następnie przez moment możemy zobaczyć kosmki włosów unoszące się w zbiorniku, który, jak się potem okaże, jest kapsułą z bactą. Jak na razie możemy mówić jedynie o suchych faktach, bo z tych dwóch scen niewiele da się wyciągnąć, natomiast ciekawiej zaczyna robić się po chwili…

Kolejne ujęcie przedstawia nam wnętrze Modliszki – statku, którym Cal i jego przyjaciele podróżowali po galaktyce w Fallen Order. Ukochany pojazd Greeza miał awaryjne lądowanie (lub wręcz rozbił się) na nieznanej planecie. Kamera zbliża się przez uszkodzony hologram z mapą galaktyki ku kokpitowi, po czym przez wizjery możemy ujrzeć pustynny krajobraz oraz prowadzące w jego głąb ślady stóp (tylko jednej osoby). Sekwencji tej towarzyszą słowa tajemniczej postaci, mówiącej: „Powiedz mi, Calu Kestisie, po co przewodzić, gdy inni nie chcą iść twoim śladem?”. Trzeba przyznać, że brzmi to bardzo wymownie w kontekście opisanego wyżej widoku.

Co mogło stać się z Modliszką? Na ten moment możemy jedynie spekulować, natomiast osobiście podejrzewam, że statek rozbije się już na samym początku naszej przygody – albo stanie się to w prologu samej gry, albo poza ekranem, a my zostaniemy postawieni przed faktem dokonanym. W ten sposób twórcy wykreują sobie pretekst do zaprezentowania nam jakiegoś nowego środka transportu. Czas pokaże, jakiego.

Kilka sekund później dowiadujemy się, kto wypowiadał przytoczone wcześniej słowa. Tajemniczą osobą okazuje się być Pau’anin, do którego zmierzają szturmowcy ze wspomnianą poprzednio walizką. Jak wynika z oficjalnych opisów, obcy jest ważną figurą – członkiem Imperialnego Senatu. Jego szersza rola w kontekście historii nie jest w tym momencie znana, lecz wiele wskazuje na to, że będzie on jednym z antagonistów.

Następnie możemy zobaczyć samego Cala, stającego w gotowości bojowej naprzeciw innej postaci. Gdy oponent uruchamia czerwony miecz świetlny, wiemy już, że to nie przelewki. Kim może być ów użytkownik Ciemnej strony Mocy? Biorąc pod uwagę okres, w jakim osadzona jest gra, oraz nacisk na obecność Inkwizytorów w poprzedniej odsłonie, stawiam, że to nowy Inkwizytor (choć oczywiście nie można wykluczyć jakiegoś Sitha, który nagle wyjdzie spod kamienia). Kolejna scena przedstawia bohatera walczącego z nieznanym napastnikiem, co kończy się dla Kestisa utratą własnego miecza świetlnego.

Wszystko splata się ze sobą, gdy okazuje się, że w walizce przyniesionej przez szturmowców znajduje się broń protagonisty. Cal z jakichś przyczyn utraci ją w walce z Inkwizytorem/Sithem i trafi ona później w ręce senatora. Ciąg zdarzeń kończy się zdaniem: „Jaki będzie twój następny ruch, Jedi?”. Możemy przypuszczać, że następnym ruchem Kestisa będzie stworzenie sobie nowej broni, a to, jak mniemam, będzie wiązało się z poszukiwaniem kolejnego kryształu kyber.

Pod koniec otrzymujemy pełne spojrzenie na postać w zbiorniku z bactą, przewijającym się przez cały trailer. Wygląda na to, że Cal Kestis z jakiegoś powodu jej poszukiwał, ponieważ staje przed oprzyrządowaniem, jakby dopiero co na nie trafił. Kim jest tajemniczy jegomość w płynie leczącym? Nie mam bladego pojęcia, choć tu i ówdzie pojawiają się głosy, iż może to być pewien mało znany Jedi, który pojawił się dotąd wyłącznie w komiksach Star Wars – Kirak Infil’a. Jego pełną historię znajdziecie tutaj, natomiast w dużym skrócie można powiedzieć, że Jedi ten przetrwał Rozkaz 66, ale zginął w 19 BBY (czyli jakieś 10 lat przed wydarzeniami z Jedi: Survivor) podczas pojedynku z Darthem Vaderem na księżycu Al’doleem.

Czyżby gra miała ujawnić, że wspomniany Jedi jednak przeżył? Cóż, postaci z bacty nie można odmówić sporego podobieństwa do Kiraka – głównie za sprawą białych włosów i szarej skóry – ale jednocześnie w galaktyce istnieje zapewne znacznie więcej przedstawicieli jego rasy o podobnej aparycji. Nie mówię, że to niemożliwe, bo nie byłby to pierwszy raz, gdy Gwiezdne wojny przywracają zmarłych do życia, ale w tej chwili niczego nie możemy być pewni.

Na sam koniec możemy dokładnie przyjrzeć się Calowi i jego wiernemu towarzyszowi, BD-1. Kestis wyraźnie dojrzał, zniknęła już jego chłopięca twarz z pierwszej części. Nic w tym dziwnego, skoro Survivor ma zostać osadzony aż 5 lat po wydarzeniach z Fallen Order. To naprawdę sporo czasu.

Z drobnych ciekawostek, zdradzających co nieco na temat nowych mechanik w samej grze, można wspomnieć o tym, że nasz główny bohater posiada teraz kaburę z blasterem. Wychodzi na to, że oprócz walki mieczem świetlnym będziemy też mogli strzelać do naszych oponentów.

To by było na tyle w kwestii naszej analizy. Jeżeli Waszym zdaniem coś pominęliśmy, dajcie znać w komentarzach! Star Wars Jedi: Survivor zadebiutuje na konsolach PS5, Xbox Series X/S i komputerach PC w 2023 roku.

Podobne posty

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button

Wykryto Adblocka :(

Hej! Nasza strona to owoc pracy pasjonatów, lecz musi się również utrzymać! Działamy głównie dzięki reklamom, które wyświetlamy. Rozważ wyłączenie Adblocka, aby zapewnić nam możliwość dalszego dostarczania ciekawych treści.