Książki i komiksy

Książka Star Wars może wyjaśniać, dlaczego duch Mocy Anakina Skywalkera nie pojawił się w trylogii Sequeli

Pod koniec czerwca swoją premierę za Oceanem miała prawdopodobnie jedna z najbardziej wyczekiwanych powieści Star Wars tego roku, a mianowicie Shadow of the Sith autorstwa Adama Christophera. W książce tej Luke Skywalker i Lando Calrissian wyruszają wspólnie na poszukiwania planety Exegol, będącej siedzibą odrodzonego Imperatora oraz centralnym punktem wydarzeń finałowej części sagi Gwiezdnych wojen. Wygląda na to, że historia rozgrywająca się wiele lat przed wydarzeniami z Epizodu IX może wyjaśniać, dlaczego ojciec Luke’a, Anakin Skywalker, nigdy nie pojawił się jako duch Mocy w sequelowej trylogii.

Uwaga, poniżej spoilery z książki! W Shadow of the Sith jesteśmy świadkami odkrycia mrocznego Exegola przez Luke’a i Lando. Bohaterowie próbują dokładnie zbadać tajemniczą planetę, jednak w pewnym momencie napotykają na przysłowiową „ścianę”. To zmusza młodego Skywalkera do udania się Tython – świętą planetę Jedi – gdzie dociera do kamienia widzącego (takiego samego, na jakim mały Grogu siedział w The Mandalorian). Przy pomocy starożytnego artefaktu mistrz Jedi wprowadza się w stan głębokiej medytacji i dzięki projekcji Mocy (podobnej do tej, z której skorzystał podczas wydarzeń z Ostatniego Jedi) może zbadać dalszą część planety Sithów.

Exegol jest jednak czymś niespotykanym, z czym Luke nie miał jeszcze do czynienia. Świat ten jest tak mocno przesiąknięty energią ciemnej strony, że wpływa ona na Skywalkera, nawet pomimo tego, że nie znajduje się on tam fizycznie. Najgorsze ma jednak dopiero nadejść, gdyż bezcielesna forma Luke’a zostaje zaatakowana przez złowrogie duchy (prawdopodobnie starożytnych Sithów). Tu rozgrywa się sekwencja podobna do ataku Nazgûli na Froda i innych Hobbitów z Władcy pierścieni, natomiast rolę Obieżyświata, który ratuje ich z opresji, odgrywa… duch Anakina Skywalkera.

Anakin wkracza, by ocalić swojego syna przed złowrogimi widmami, lecz mroczna natura Exegola wpływa negatywnie nie tylko na żywych, ale również na duchy Mocy. Anakin ostatkiem sił pomaga Luke’owi uciec z ogarniętej mrokiem planety, jednakże wydarzenia te odciskają na ojcu i synu trwałe piętno. Szczególnie widoczne jest ono u Anakina – po tych wydarzeniach młoda forma, jaką przybrał po swojej śmierci, na stałe przekształca się w aparycję starszego mężczyzny, który krył się pod maską Dartha Vadera, gdy Luke po raz ostatni widział go żywego w Powrocie Jedi. Staje się jasne, że potyczka z upiorami była niezwykle kosztowna dla Anakina…

„Wyraz twarzy Anakina sprawił, że Luke’a zlały zimne poty. Jego ojciec wyglądał na zbolałego – nie, gorzej, w agonii – a Luke nie wiedział, czy to w ogóle możliwe. Anakin był przecież teraz jednością z Mocą. A jednak… wyglądało na to, że ma kłopoty. Jego duch zamigotał, zbladł, znów zamigotał.”

Potem duch Skywalkera znika. Kiedy czytamy ten fragment, wydaje się, że wątek zostanie jeszcze rozwinięty przed końcem powieści, lecz niestety tak się nie dzieje. Jakiekolwiek szkody wyrządziła potyczka z widmami, może to wyjaśniać, dlaczego Anakin nie objawia się Luke’owi w trakcie wydarzeń z trylogii Sequeli. Być może jego duch stał się na tyle słaby, że nie mógł (przynajmniej przez pewien czas) przybierać widocznej formy.

Z pewnością możemy stwierdzić, że Anakin „nie zginął”, jeśli w ogóle można tak powiedzieć o kimś, ktoś już nie żyje i jest teraz jednością z Mocą. W pewnym sensie pojawia się on pod koniec The Rise of Skywalker, będąc jednym z głosów w głowie Rey podczas pojedynku z Imperatorem.

Być może kiedyś dowiemy się, co dokładnie stało się duchowi Anakina. Póki co musi nam wystarczyć to, co pojawiło się w omawianej książce.

Anglojęzyczna wersja Star Wars: Shadow of the Sith jest już dostępna w sprzedaży.

Podobne posty

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button

Wykryto Adblocka :(

Hej! Nasza strona to owoc pracy pasjonatów, lecz musi się również utrzymać! Działamy głównie dzięki reklamom, które wyświetlamy. Rozważ wyłączenie Adblocka, aby zapewnić nam możliwość dalszego dostarczania ciekawych treści.