Recenzje

Komiksy Star Wars – podsumowanie miesiąca (lipiec 2021)

Lipiec zaoferował nam wyjątkowo dużo gwiezdnowojennych komiksów, w tym powrót do regularnego wydawania serii Adventures, ciąg dalszy wielkiego eventu War of the Bounty Hunters oraz omawiane wcześniej zeszyty z Wielkiej Republiki. Jak wypadły wspomniane komiksy z tego miesiąca? Przekonajmy się!

Adventures (2020) #6
Scenariusz: Katie Cook, Daniel José Older
Rysunki: Cara McGee, Nick Brokenshire

Kontynuacja historii o Padmé i Anakinie z poprzedniego zeszytu niestety utrzymała niezbyt zadowalający poziom. Rozwiązanie akcji jest nudne, sztampowe i napisane bez żadnego polotu, a relacja dwójki bohaterów nie jest w żaden sposób pogłębiona. Przynajmniej za drugim razem nieco lepiej odebrałem rysunki. O niebo lepiej wypadła druga historia, która skupiła się na podwładnych Marchiona Ro zaokrętowanych na jego fortecy Gaze Electric – przy okazji po raz pierwszy zobaczyliśmy ten statek w całej okazałości i muszę przyznać, że jestem zachwycony jego designem – tak samo jak całą sferą wizualną komiksu. Brokenshire nieustannie zachwyca swoją kreską, tym razem jeszcze wzbogaconą pastelową kolorystyką, która doborem barw momentalnie przywodzi na myśl słynne Mroczne Imperium. Jakby tego było mało, także sam scenariusz wypada przyzwoicie. Dobrze jest zobaczyć Oko Nihilów oraz roztaczaną przez niego aurę grozy i tajemniczości okiem jego sług.


Bounty Hunters #14
Scenariusz: Ethan Sacks
Rysunki: Paolo Villanelli

To był zaskakująco dobry zeszyt, jak na standardy, do których przyzwyczaiła mnie ta seria. Po pierwszym starciu z zabójczynią Deathstick, Dengar i Valance szukają schronienia na Nar Shaddaa, co ostatecznie prowadzi ich do byłej mechanik Dengara z czasów, kiedy ten brał udział w wyścigach. Sytuacja nie jest jednak tak prosta, jak się wydaje – działająca na polecenie Qi’ry zabójczyni w bardzo efektowny sposób dociera do obu łowców nagród, co skutkuje emocjonującą sceną pościgu. W międzyczasie dostajemy także wgląd w przeszłość Szkarłatnego Świtu oraz niespodziewaną, miłosną motywację Dengara. Coraz bardziej kwitnie też relacja łowcy z Valancem i z przyjemnością czytam ich przekomarzanki. Nie zabrakło także miejsca dla T’ongi i jej żony, których wątek wyraźnie zmierza do połączenia się z główną tematyką dwóch pierwszych arców serii. Liczę, że ciekawie ją urozmaicą. Choć rysownik nie zmienia się od początku serii i nie przyszły mi do głowy żadne nowe wnioski co do jego stylu, tak wspomniana wcześniej ekspozycja Szkarłatnego Świtu to z pewnością jeden z ładniejszych kadrów tego zeszytu, a może i całej serii.


Doctor Aphra (2020) #12
Scenariusz: Alyssa Wong
Rysunki: Minkyu Jung

Aphra niestety po raz kolejny rozczarowuje i serwuje dość nudny zeszyt, który jest jedynie inną perspektywą do wydarzeń ukazanych w War of the Bounty Hunters #2. Poza ciekawą prezentacją wszystkich możliwych sił obecnych na aukcji Hana Solo oraz miłym aspektem rozpoznania głosu klona u Boby przez Aphrę, nie ma tu żadnego elementu wybijającego się ponad przeciętność. Rysunki są średnie, zapowiadane wcześniej szpiegowanie syndykatów na rzecz Dominy Tagge sprowadza się do jednej (nieudanej) próby kradzieży kryształów-banków pamięci. Brakuje tu jakiegokolwiek szaleństwa i odważniejszej zabawy klimatami szpiegowskimi, bo samo ukrywanie się i ciągłe rozmowy o niczym niestety nie dają radości.


War of the Bounty Hunters #2
Scenariusz: Charles Soule
Rysunki: Luke Ross

Po świetnym numerze startowym i poprzednim, ten wypada dużo poniżej oczekiwań. Po raz kolejny już dostajemy Bobę walczącego z klasycznym łowcą – tym razem Bosskiem – po raz kolejny Fett wychodzi z tego starcia zwycięsko w mgnieniu oka. Trochę szkoda, że tak na siłę kreowany jest na niezwyciężonego. W tym starciu dochodzi na dodatek wspominany przez Bosska okres ich wspólnej działalności z Wojen klonów… jednak nie ma on żadnego wpływu na obecną relację tej dwójki. I znowu, szkoda, że uparcie tworzony jest między nimi taki konflikt. Nie lepiej wypada dalsza część, będąca w dużej mierze powtórzeniem sporej części Aphry z dodatkowymi scenami, ukazującymi w całości przebieg licytacji zorganizowanej przez Szkarłatny Świt oraz zupełnie przypadkowe i absolutnie niepotrzebne spotkanie Boby z Leią i Lando. Finał sugeruje, że przyszłość przyniesie nam coś ciekawszego i przepełnionego akcją, ale liczę się z tym, że mogę znowu srogo się zawieść.


Darth Vader (2020) #14
Scenariusz: Greg Pak
Rysunki: Raffaele Ienco

Trudno mi mówić o rozczarowaniu, kiedy Vader prezentuje ten sam poziom, co zazwyczaj – czyli dość niski. Ten zeszyt niemal w całości poświęcony jest postaci Sly Moore, która w poprzednim numerze okazała się być przywódczynią tajemniczego kręgu wysoko postawionych imperialnych administratorów. Jeśli ktokolwiek oczekiwał jakiegokolwiek ich rozwinięcia, to musi przełknąć bardzo gorzką pigułkę – Vader rozprawia się z nimi natychmiastowo i nawet strzępki ich motywacji absolutnie nic nie wnoszą, zdają się wręcz być bezcelowe w tej sytuacji. Późniejszy sojusz Vadera ze Sly i jej obecność na aukcji też wydaje się stać na glinianych nogach – zresztą finał komiksu nie zapowiada niczego odkrywczego i możemy spodziewać się raczej kolejnych pokazów „wspaniałej mocy wielkiego Dartha Vadera”…


War of the Bounty Hunters – Jabba the Hutt
Scenariusz: Justina Ireland
Rysunki: Luca Pizzari, Ibraim Roberson

Specjalny zeszyt z eventu Wojny łowców nagród wypada całkiem solidnie, jednak nie do końca rozumiem, co kierowało twórcami przy zawieraniu w tytule imienia Jabby. Hutt jest zaledwie katalizatorem wydarzeń, ma niewielką rolę i przez większość czasu śledzimy losy nowo wprowadzonej do kanonu łowczyni nagród – Devy Lompop – której w retrospekcjach partneruje Boba Fett. Sama Deva wypada wyśmienicie, sam wygląd i sposób bycia sprawia, że w przyszłości będzie błyskawicznie rozpoznawalna. Na dodatek wiążę ją z Jabbą pewien dług krwi, na razie skrupulatnie zbywany, jednak wynikająca z niego relacja między tą dwójką zyskuje pewną intrygującą tajemniczość i nie mogę się doczekać jej rozwinięcia. Również główny wątek polowania Devy na Bobę, po tym jak Fett traci ładunek z Hanem Solo, na tę chwilę zapowiada się bardzo ciekawie. Nie potrafię jednak rozszyfrować intencji autorki do retrospekcji, a zwłaszcza skonfrontowania Devy z Bobą – bez tej sekwencji poznajemy Devę wystarczająco i widzimy, do czego jest w stanie się posunąć, by osiągnąć cel. Dodatkowe podkreślenie jej brutalności nic nie dodaje i mogę jedynie mieć nadzieję, że mały zatarg z Fettem zostanie w przyszłości poruszony, wpływając jakoś na wynik polowania Devy. Co dziwne, rysunki w czasie retrospekcji prezentowały dużo niższy poziom niż całkiem niezłe ilustracje do głównego wątku.


Star Wars (2020) #15
Scenariusz: Charles Soule
Rysunki: Ramon Rosanas

Nie rozumiem, dlaczego ten zeszyt włączono do Wojny łowców nagród – choć może przymknąłbym na to oko, gdyby był to dobry numer. Tak niestety nie jest, a Soule serwuje nam wyjątkowo nudną historię, w której na pierwszy plan wysuwa się bitwa Eskadry Starlight i Luke’a Skywalkera z imperialnymi siłami atakującymi posterunek Rebeliantów na Ab Dalis. Bitwa nie tylko jest przedstawiona wyjątkowo niedynamicznie, ale na dodatek przykryta jest ścianą tekstu i nie pomaga jej nawet kreatywne uporanie się z gwiezdnym niszczycielem. Swoje trzy grosze wtrąca także strona wizualna – rysunki same w sobie nie są złe, jednak z jakiegoś powodu kolorystyka zeszytu nieustannie orbituje dookoła szarości. Nie wiem, co więcej mogę powiedzieć o tym zeszycie, ale bardzo mnie boli, że akurat Charles Soule dostarcza nam tak nijakie komiksy.


Adventures (2020) #7
Scenariusz: Sam Maggs, Landry Quinn Walker
Rysunki: Liana Kangas, Nick Brokenshire

Cóż to był za ka-pi-tal-ny zeszyt! Adventures wraca do swojej wysokiej formy w wielkim stylu, dostarczając dwie świetne historie, wybijające się także pod kątem wizualnym. W pierwszej z nich Luke i Leia, poszukując planety na nową bazę Rebelii, trafiają na znany z gry Jedi: Fallen Order świat Bogano. To całkiem urocza opowieść, w której nie brakuje nawiązań do gry – nie tylko w postaci binoga i boglingów, ale także świątyni Zeffo, której powiązanie z Mocą odczuwa Skywalker. Mam nadzieję, że na tym się nie skończy i w kolejnym numerze, poza walką z Imperium, dostaniemy więcej powiązań. Jak wspomniałem, także druga historia prezentuje się wyśmienicie – przy czym „prezentuje” jest tu słowem kluczowym. Nick Brokenshire tradycyjnie tworzy spektakularną stronę wizualną, której mogą pozazdrościć pozostałe komiksy kanonu. Niewiele ustępuje mu pola scenarzysta Landry Walker, który w ciekawej i często humorystycznej konwencji snuje historię Karmazynowego Pirata Sidona Ithano oraz jego załogi, wśród której znajduje się także klon Kix. To właśnie z jego występu ucieszyłem się najbardziej, bo to niezwykle ciekawy motyw, a sięgnięto do niego dopiero po raz drugi (i to po 5 latach przerwy).

Podobne posty

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button

Wykryto Adblocka :(

Hej! Nasza strona to owoc pracy pasjonatów, lecz musi się również utrzymać! Działamy głównie dzięki reklamom, które wyświetlamy. Rozważ wyłączenie Adblocka, aby zapewnić nam możliwość dalszego dostarczania ciekawych treści.