Filmy

Star Wars: John Boyega oczekiwał większej roli Luke’a Skywalkera w trylogii Sequeli

Stwierdzenie, że trylogia Sequeli cały czas wzbudza kontrowersje zdecydowanie należy uznać za rażące niedopowiedzenie. Ogromna część fanów Gwiezdnych wojen bardzo mocno krytykuje wszystkie trzy filmy, a krytyka ta jeszcze zyskała na sile po wycieku pierwotnej wersji scenariusza ostatniej części autorstwa Colina Trevorrowa. Mimo że od premiery Skywalker: Odrodzenie minęło już sporo czasu, wciąż nie ustają dyskusje o tym, co można było zrobić inaczej w całej trylogii.

Najnowszy głos należy do Johna Boyegi (filmowy Finn), który już wielokrotnie krytykował różne aspekty produkcji. I o ile można (a nawet trzeba) mieć różne opinie na temat jego gry aktorskiej czy sposobu poprowadzenia postaci Finna przez twórców filmów, tak z niektórymi tezami, jakie przedstawia, ciężko się nie zgodzić.

W wywiadzie dla Vanity Fair aktor kolejny raz podzielił się swoimi odczuciami, przyznając, że jego ulubioną częścią było Przebudzenie Mocy, z uwagi na niesiony przez produkcję ładunek nostalgii. Ujawnił też, że liczył na większy udział w historii szturmowców oraz Luke’a Skywalkera:

„Zawsze będę miał pewien poziom nostalgii do Przebudzenia mocy. (…) Powinno dojść do buntu szturmowców. Również postać Luke’a powinna być bardziej uwydatniona. Przydałoby mu się więcej momentów odkupienia, według mnie to było potrzebne po VIII Epizodzie. Sądzę, że fani Gwiezdnych wojen potrzebowali więcej czasu ze starszymi postaciami, które tak bardzo wszyscy kochamy.”

Jak stwierdził Boyega, jego powrót do Gwiezdnych wojen wymagałby idealnej historii. Jednak na ten moment Finn po zakończeniu trylogii jest w odpowiednim miejscu i nie ma konieczności angażowania go w przyszłe projekty.

„Zwykle mówię, że jeśli obsada wróci, tzn. Daisy (Ridley) i Oscar (Isaac), wtedy będę tym zainteresowany. Nie wszystkie postaci z Gwiezdnych wojen doczekały się zamknięcia, na jakie zasługują. Jednak Finn osiągnął punkt, w którym myślę, że możemy go zostawić i zająć się czymś innym.”

Z wywiadu wybrzmiewa również, że różnej maści problemy w czasie produkcji filmów Disneya nie wpływają na stosunek aktora do samego świata Gwiezdnych wojen:

„Ludzie zawsze są w szoku. Kwestie branżowe nie mają nic wspólnego z Gwiezdnymi wojnami i tym, że jestem ich fanem. Oglądałem Obi-Wana. Oglądałem Mandalorianina. Zawsze będę fanem tej franczyzy.”

Nie jest to pierwszy ani zapewne ostatni raz, gdy Boyega krytykuje trylogię, a Ostatniego Jedi w szczególności. Nie ma w tym nic dziwnego, bo filmy mają tak samo liczne grono przeciwników, jak i żarliwych obrońców. Sposób, w jaki potraktowano Luke’a (i nie tylko jego), dla wielu jest – i prawdopodobnie na zawsze pozostanie – niemożliwy do przełknięcia.

Podobne posty

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button

Wykryto Adblocka :(

Hej! Nasza strona to owoc pracy pasjonatów, lecz musi się również utrzymać! Działamy głównie dzięki reklamom, które wyświetlamy. Rozważ wyłączenie Adblocka, aby zapewnić nam możliwość dalszego dostarczania ciekawych treści.