RecenzjeSeriale

„The Mandalorian” S02E07 (Rozdział 15) – wrażenia z odcinka

Za nami najnowszy odcinek The Mandalorian zatytułowany The Beliver. Choć to przedostatni epizod 2. sezonu, to nie był tak przełomowy w kwestii głównego wątku, jak zeszłotygodniowe The Tragedy. Nie oznacza to jednak, że Rozdział 15 jest przez to mniej interesujący, bowiem dostaliśmy naprawdę solidną przygodę, która stanowi zapowiedź emocjonującego finału.

Od razu rzuciła mi się w oczy jedna rzecz, o której muszę wspomnieć – zauważyłem, że The Beliver zawierał wiele nawiązań do pierwszego spin-offu Gwiezdnych wojen, czyli Łotra 1. Zaczynając od klimatu planety, na jakiej znaleźli się bohaterowie (tropikalny las i palmy mocno skojarzyły mi się ze Scarif, choć oczywiście tam mieliśmy jeszcze plaże i morze), przez pojawiających się shoretrooperów i tank pilotów, aż po ukazanie wykradzenia planów krążownika z imperialnej bazy, które aż nadto przywodziło na myśl podstęp, jakim posłużyli się Jyn Erso i Cassian Andor, by wykraść plany Gwiazdy Śmierci.

Tak jak zapowiedziano w poprzednim odcinku, bohaterowie udają się do kolonii karnej, gdzie przebywa Mayfeld – stary znajomy Dina z 1. sezonu, będący członkiem grupy odpowiedzialnej za napad na transport więzienny Nowej Republiki. Dzięki kontaktom Cary Dune udaje się załatwić chwilowe zwolnienie byłego imperialnego snajpera z więzienia, przynajmniej na czas wykonania misji.

Osobliwa ekipa składająca się z Dina, Boby Fetta, Cary Dune, Fennec Shand i Mayfelda wyrusza na pokładzie Slave’a I w kierunku tajnej placówki wydobywczej na planecie Morak, z której chcą wykraść plany. Przy okazji po raz pierwszy mamy szansę dokładnie przyjrzeć się wnętrzu statku Fetta. Przyznam, że projekt pozytywnie mnie zaskoczył – utrzymanie dolnego pokładu w stałej pozycji, podczas gdy cała reszta statku porusza się w dowolnym kierunku, jest wręcz genialnym pomysłem, dodatkowo wyjaśniającym, dlaczego pasażerowie nie muszą nigdy martwić się ciągłą zmianą pozycji podczas lotu i lądowania. Swoją drogą, albo mi się zdaje, albo zbroja Fetta wygląda na nieco świeższą względem poprzedniego odcinka.

Kiedy Slave ląduje już na Moraku, okazuje się, że dostanie się do bazy nie będzie proste, więc potrzebny jest dobry plan. Ostatecznie Din decyduje się napaść na jeden z transportów przewożących rhydonium – bardzo niestabilną substancję, której Imperium używa do zasilania swojej floty – i wraz z Mayfeldem przekraść się do bazy jako kierowcy transportu. Pierwsza faza planu oczywiście kończy się powodzeniem – Juggernaut zostaje przejęty, a bohaterowie przebierają się w imperialne fatałaszki.

Tutaj zaczyna się robić naprawdę ciekawie, bowiem po raz kolejny widzimy, jak bardzo Djarin jest w stanie nagiąć swoje zasady i „obyczaj”, gdy w grę wchodzi bezpieczeństwo Grogu. Jednocześnie są rzeczy, które przychodzą mu naprawdę trudno i nie chce stawiać im czoła, jeśli nie musi – bohater całkowicie zdejmuje z siebie swój pancerz i w dodatku przekazuje go Carze Dune pod opiekę, lecz wciąż nie jest gotowy do pokazania twarzy, więc przez cały czas pozostaje w imperialnym hełmie. Jednak w rozmowie z Mayfeldem słyszymy swoistą zapowiedź tego, co Din będzie w stanie zrobić, by zapewnić bezpieczeństwo swojemu podopiecznemu.

W drodze transport zostaje napadnięty przez lokalnych piratów, którzy jednak nie mają zamiaru kraść rhydonium, a je zniszczyć, o czym świadczy wysadzenie w powietrze pozostałych Juggernautów. Din całkiem sprawnie pokonuje kilka pierwszych fal przeciwników, jednak chwilę później sytuacja staje się beznadziejna. W tym momencie ich skóry ratują… imperialne posiłki, a bohaterom udaje się dostać do bazy.

Tam rozpoczyna się trzecia i jednocześnie przedostatnia faza operacji, czyli zdobycie planów krążownika, podczas którego staje się to, co zapowiadała rozmowa z Migsem – Din musi ściągnąć swój hełm w towarzystwie oficerów i żołnierzy siedzących w kantynie, jeśli chce uzyskać dostęp do danych, co też po chwili wahania robi. Sądzę, że w tym momencie przedstawiono nam ostateczny dowód na to, że Grogu stał się dla niego znacznie ważniejszy niż jakikolwiek obyczaj.

Niestety, sprawdza się stare powiedzenie, że nawet najlepszy plan może spalić na panewce. Chwilę po ściągnięciu planów do Djarina przyczepia się jeden z oficerów i jednocześnie były dowódca Migsa Mayfelda – Hess. Po interwencji eksimperialnego cała trójka ostatecznie siada przy stole, by „po przyjacielsku” się napić. Dzięki tym scenom po raz pierwszy mamy okazję tak długo oglądać twarz Pedro Pascala, co warto docenić! Przy stole wywiązuje się interesująca konwersacja pomiędzy Mayfeldem a oficerem. Pada nazwa Operacji Popiół (przedstawionej m.in. w kampanii gry Battlefront II), podczas której Migs służył na planecie Burnin Konn. Wspomina on, że był świadkiem, jak Popiół doprowadził do zniszczenia całego miasta oraz wybicia dywizji składającej się z niemal 10 tysięcy żołnierzy. Hess jednak zbywa te stwierdzenia i lekceważy śmierć wszystkich tych istnień, by w pewnym momencie wznieść toast za Imperium, po czym Mayfeldowi kończy się cierpliwość i zabija oficera na miejscu. Po chwili razem z Dinem zmuszeni są wybić całą kantynę.

Bohaterom pozostaje już tylko ucieczka przez okno kantyny, gdzie w trakcie wspinaczki po gzymsie z oddalonego klifu osłaniają ich Cara Dune i Fennec Shand. W tym samym czasie Boba Fett nadlatuje Slave’em nad dach kompleksu, by ewakuować obydwu domorosłych szpiegów. Po wejściu na pokład możemy zobaczyć, jak Mayfeld daje ujście swoim emocjom i celnym strzałem snajperskim wysadza cały transport rhydonium oraz większość kompleksu, do którego wcześniej je przywiózł. Po chwili Slave’a zaczynają ścigać imperialne myśliwce TIE i pojawia się moja ulubiona scena z całego odcinka, będąca jednocześnie nawiązaniem do Ataku klonów – Boba wyrzuca ze statku bombę sejsmiczną, pozbywając się pościgu w iście spektakularny sposób. Obi-Wan Kenobi zdecydowanie by tego nie polubił!

Po wszystkim Migs jest gotowy, by wrócić do więzienia, jednak jego zasługi oraz wyraźne odcięcie się od Imperium przekonują Carę, by oficjalnie uznać go za martwego i pozwolić mu odejść wolno. Bardzo ucieszył mnie taki obrót spraw, gdyż dzięki temu odcinkowi polubiłem postać graną przez Billa Burra. Mam szczerą nadzieję, że jeszcze go spotkamy.

Epizod zamyka scena na pokładzie krążownika Gideona. Okazuje się, że Din wysłał mu pogróżki! Wyrabia się nam ten Mando. Zaskoczył mnie natomiast jeszcze bardziej fakt, iż słowa Djarina sprawiły, że na twarzy Moffa wymalował się prawdziwy strach wymieszany ze złością.

Rozdział 15 nie trafi co prawda na pierwsze miejsce listy moich ulubionych odcinków The Mandalorian, ale zdecydowanie uplasował się w pierwszej trójce. Po tych wszystkich emocjach, jakie do tej pory zapewniał 2. sezon serialu, wręcz nie mogę się doczekać finału! Nie wiem, jak skończy się ten rozdział historii Dina Djarina i Grogu, ale jestem niemal przekonany, że czekają nas spore emocje.

Podobne posty

Jeden komentarz

  1. Mam dziwne przeczucie że skanowanie twarzy Dina w tym odcinku będzie miało znaczenie w kolejnych.

  2. Zdecydowanie lepszy odcinek od poprzedniego, którym nie wiem dlaczego wszyscy tak się zachwycają. W epizodzie szóstym sceneria wyglądała tak jakby była kręcona w Górach Świętokrzyskich – zero emocji i oczywiście SUPER NIECELNI Szturmowcy (to staje się wręcz nudne).

  3. Nie zapominajmy o jeszcze jednym smaczku w tym odcinku. Subtelne nawiązanie do filmu „Cena Strachu” , tam transportowali nitroglicerynę , która wybuchała z zupełnie innych powodów, ale nawiązanie jest.

  4. To na co ja zwróciłem uwagę w końcówce jak Mando, mówił do Moffa Gideona to fakt iż tak na dobrą sprawę, zrobił powtórkę słów Moffa z końcówki siódmego odcinka z pierwszego sezonu.

  5. Dziwię się jednej rzeczy. Większość z komentujących dopatruje się wyłącznie nawiązań do innych produkcji z uniwersum Star Wars. Dlaczego nie można Manadaloriana traktować jako niezależną opowieść w świecie Gwiezdnych Wojen. Produkcja według mnie jest wyśmienita, klimat, postacie, podobnie jak według mnie było w przypadku Łotra 1.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button

Wykryto Adblocka :(

Hej! Nasza strona to owoc pracy pasjonatów, lecz musi się również utrzymać! Działamy głównie dzięki reklamom, które wyświetlamy. Rozważ wyłączenie Adblocka, aby zapewnić nam możliwość dalszego dostarczania ciekawych treści.