Recenzje

Komiksy Star Wars – podsumowanie miesiąca (luty 2021)

Luty nie rozpieścił fanów Gwiezdnych wojen gustujących w komiksach. Na rynek trafiło zaledwie 5 zeszytów, spośród których dwa należące do ery The High Republic omówiliśmy krótko po premierze w osobnym artykule. Jak zatem wypadają trzy pozostałe serie komiksowe?

Star Wars #11 (2020)
Scenariusz: Charles Soule
Rysunki: Jan Bazaldua

Pierwsze, co w tym zeszycie rzuca się w oczy, to niestety kolejny raz te obrzydliwe rysunki, przez które chciałbym porzucić czytanie komiksu już po pierwszej stronie. Nadal nie mogę wyjść z podziwu, jak flagowa seria komiksowa takiej marki może trafiać do sprzedaży wyglądając… tak. Ale odstawiając jakość kwestii wizualnych na dalszy plan, dostajemy całkiem porządny numer. Zapoczątkowany już w poprzednim zeszycie impas między Kesem Dameronem a Lando wypadł bardzo dobrze i poważnie – rzeczywiście obawiałem się, że Lobot może zginąć. Na szczęście do niczego takiego nie doszło, ale wydarzenie mocno wpłynęło na Calrissiana, który gotowy jest teraz grać na dwa fronty – Rebelii i Huttów – z czego bardzo się cieszę i po raz kolejny utwierdzam się w przekonaniu, jak dobrze czyta mi się Lando w wykonaniu Soule’a. Historia Eskadry Starlight już mnie tak nie porwała, choć pomysł z ucieczką przed siłami Imperium był całkiem interesujący. Co prawda rozumiem zabieg fabularny, żeby to akurat Sharze Bey, partnerce Kesa, nie udało się uciec, ale niespecjalnie przejmuję się jej losami, kiedy wiem, że na pewno przeżyje.


Adventures #3 (2020)
Scenariusz: Michael Moreci, Shane McCarthy
Rysunki: Megan Levens

W skład najnowszego komiksu od IDW wchodzi pierwsza część historii o Dniu Życia, która pierwotnie miała ukazać się w okolicach świąt Bożego Narodzenia, oraz opowieść o Maulu. Pierwszą opowieść mogę jedynie pochwalić – uwielbiam wspólne przygody Qui-Gona i Obi-Wana, więc tego mi tutaj nie brakowało. Zwłaszcza, kiedy Jinn jest naprawdę świetnie napisany i jego dialogi bardzo pasują do postaci. Sam Dzień Życia niestety jest tylko tłem i okazją do zobaczenia większej liczby Wookieech na planszach komiksowych (choć przynajmniej są ubrane w szaty z Holiday Special!) i katalizatorem dla polowania Trandoshan. Liczyłem na trochę więcej świętowania, a mniej akcji, ale to i tak przyjemna opowieść. Druga historia za to zupełnie mnie nie porwała. Plan Maula na przejęcie wpływów jednej z rodzin przestępczych i ich środków był wyjątkowo kiepski, a sam Zabrak był moim zdaniem niezbyt dobrze napisany – nie przypominał mi tej samej postaci, która za chwilę weźmie udział w walkach na Mandalorze. Naprawdę już dawno tak nie zawiodłem się na fabule w Adventures. Obie historie wyróżniają się przy tym prześlicznymi ilustracjami, ale to już standard w tej serii, również przed restartem. Wiele kadrów nadaje się wręcz do oprawienia w ramkę i powieszenia na ścianie.


Darth Vader #10 (2020)
Scenariusz: Greg Pak
Rysunki: Raffaele Ienco

Stary, kiepski Vader. Niestety, Pak serwuje nam kolejny zeszyt wypluty przez generator przygód Mrocznego Lorda, który nie służy absolutnie niczemu. Starcie ze stworem jest? Jest. Na dodatek jest nudne, choć pojawia się przy jego okazji jeden świetny element, do którego przejdę dalej. Vader mordujący zastępy wrogów jest? Jest, ale dla niepoznaki tym razem robi to przy użyciu myśliwca. Ochi nadal jest irytującą postacią komediową? Niestety tak. Jak wspomniałem, jedynym ciekawym elementem jest wizja, której Vader doświadcza podczas starcia ze stworem. I choć mogę narzekać, że znowu dostajemy (po co!?) retrospekcje do Mustafara i Gwiazdy Śmierci, tak całkowicie kupuje mnie wizja z Bespinu. Więcej w niej odczuwam symbolicznej śmierć Vadera, w którym do czasu Powrotu Jedi jest coraz więcej Anakina Skywalkera, niż alternatywnej wersji rzeczywistości. Na plus wypada także kreska – to jedna z niewielu chwil z ciekawymi grafikami w całej serii. Reszta komiksu kwalifikuje się do zapomnienia, a moje obawy przed wizytą Vadera w pracowni Palpatine’a są ogromne.


Trudno mi podsumować ten miesiąc, bo i zbyt wiele rzeczy do podsumowania nie ma. Niestety, poza The High Republic poziom komiksów już tak wysoki nie był – Star Wars miało świetną historię, choć nienajlepsze rysunki, w przypadku Adventures mógłbym powiedzieć to samo, zamieniając fabułę i kreskę miejscami, a wisienką na torcie był tradycyjnie kiepski na każdym polu Darth Vader. Mam nadzieję, że kolejny miesiąc będzie dla fanów bardziej łaskawy.

Podobne posty

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button

Wykryto Adblocka :(

Hej! Nasza strona to owoc pracy pasjonatów, lecz musi się również utrzymać! Działamy głównie dzięki reklamom, które wyświetlamy. Rozważ wyłączenie Adblocka, aby zapewnić nam możliwość dalszego dostarczania ciekawych treści.