Recenzje

„The Bad Batch” S01E14 („Osłona wojenna”) – wrażenia z odcinka

Za nami wyczekiwany 14. odcinek animacji Parszywa zgraja, który nareszcie przyniósł jakiś przełom w kwestii głównego wątku fabularnego (był to już w zasadzie ostatni dzwonek, biorąc pod uwagę, że do końca sezonu pozostały raptem dwa epizody). Jak wypada najnowsza odsłona przygód Oddziału 99?

Tytuł odcinka – War-Mantle – jest znamienny, bowiem stanowi obietnicę sporych rewelacji, czekających na widzów. Jeśli pamiętacie 3. odcinek serialu i jednocześnie lubicie wychwytywać smaczki, z pewnością wiecie, że tytułowy projekt został wówczas wspomniany przez Admirała Ramparta – dowiedzieliśmy się wtedy, iż głównym celem przedsięwzięcia jest odejście od finansowania kaminoan i zastąpienie armii klonów ochotnikami z różnych stron galaktyki (krótko mówiąc, pierwszymi szturmowcami). Choć Osłona wojenna po raz pierwszy wspomniana została w spin-offie Łotr 1, to dopiero The Bad Batch pozwala nam poznać tajny projekt Imperium od podszewki.

Zacznijmy jednak od początku, gdyż zdecydowanie jest co omawiać. Odcinek rozpoczyna się od sekwencji pościgu za (wówczas niezidentyfikowanym) klonem, przedzierającym się pod osłoną nocy przez gęsty las. Dość prędko orientujemy się, że podążają za nim inne klony, zaś niedługo później pościg dobiega końca, a uciekinier wpada w ręce grupy poszukiwawczej. Następnie trafiamy na pokład wahadłowca Oddziału 99. Z bohaterami kontaktuje się Kapitan Rex, prosząc ich o pomoc w bardzo delikatnej operacji, polegającej na odbiciu przyjaciela, który wbrew swojej woli przetrzymywany ma być przez Imperium. Wciąż podchodzący sceptycznie do angażowania się w sprawy, w które zamieszane jest Imperium, Hunter zastanawia się, czy rzeczywiście powinien ponownie nadstawiać karku, lecz ostatecznie decyduje się pomóc, do czego przekonują go Echo wraz Omegą.

Podoba mi się, jak twórcy na każdym kroku podkreślają lojalność Echo wobec przyjaciela z czasów Wojen klonów; jego niezachwiana chęć pomocy Reksowi doskonale obrazuje więź, jaka łączy żołnierzy – więź, której reszta Parszywej zgrai z wiadomych względów nie podziela, choć wciąż darzy Kapitana szacunkiem.

Oddział ląduje na planecie Daro, skąd pochodzi sygnał klona CC-5576. Niedługo później Hunter, Echo i Tech odkrywają tajną placówkę Imperium, gdzie trenowani są imperialni kadeci. Okazuje się, że szkolenia prowadzone są pod okiem… komandosów klonów, których wyróżniają charakterystyczne pancerze, doskonale znane fanom Wojen klonów czy gier Republic Commando i Battlefront II. Ciekawym smaczkiem są nowe typy pancerzy używanych przez rekrutów – znacznie mocniej przypominają wyposażenie szturmowców z czasów Imperium, lecz wciąż różnią się od nich na tyle, że zauważy to nawet laik.

Protagonistom bez większych przeszkód udaje się zakraść na teren placówki i odnaleźć celę poszukiwanego klona. Okazuje się, że więźniem jest nie kto inny, jak Gregor! Stary druh Reksa (w czasie Wojen klonów dowódca oddziału komandosów Foxtrot) pojawił się wcześniej zarówno w The Clone Wars, jak i animacji Rebelianci. Echo dowiaduje się od Gregora, że szkolił on rekrutów w ramach projektu War-Mantle, jednak przykładanie ręki do rozwoju imperialnej machiny wojennej niespecjalnie mu odpowiadało, w związku z czym postanowił uciec.

Gregor, Wolffe i Rex w Rebeliantach

Cieszę się, że The Bad Batch w tak ciekawy sposób rozwija historie bohaterów znanych z innych animacji. Przyznam szczerze, że odkąd po raz pierwszy spotkaliśmy Reksa, Gregora i Wolffe’a w Star Wars: Rebels, intrygowało mnie, w jaki sposób każdemu z nich udało się uwolnić ze szponów Imperium po zakończeniu wojny z Separatystami. Skoro poznaliśmy już historię dwóch z nich, pozostaje liczyć, że w przyszłości dowiemy się także czegoś więcej o ostatnim (być może jeszcze w tym sezonie TBB?).

Odbicie więźnia to jedno, lecz zupełnie inną kwestią jest wydostanie się z wrogiej bazy. Po tym, jak Tech przypadkowo uruchamia alarm w całej placówce, bohaterowie ścigani są przez komandosów i rekrutów. Ci pierwsi stanowią niemałe wyzwanie i co najmniej dwa razy niemal udaremniają ucieczkę Oddziału 99, raniąc przy tym Gregora (komandos, który go ranił, miał takie samo malowanie, jak Scorch z Republic Commando!). Ostatecznie Hunter zmuszony jest wezwać prom, na pokładzie którego wciąż czekają Omega i Wrecker. Ewakuacja nie przebiega jednak po ich myśli, bowiem poderwane zostają myśliwce V-wing, nie dające pilotującemu później Techowi chwili wytchnienia. Na pokład udaje się wrócić wszystkim poza Hunterem, który spada z dużej wysokości i cudem przeżywa upadek w lesie u podnóża góry. Niestety, na miejscu czeka już na niego cały zastęp komandosów i kadetów… Dowódca Parszywej zgrai zostaje pochwycony i wtrącony do celi, gdzie na samym końcu odwiedza go Crosshair. Moc raczy wiedzieć, co dawny członek Oddziału planuje dla naszego bohatera.

Na moment udaje nam się również powrócić na Kamino. Zdziwiło mnie, że Admirał Rampart tak łatwo przejrzał Lamę Su i odkrył jego plan ucieczki. Dość powiedzieć, że nie skończyło się to dla premiera kaminoan zbyt dobrze. Ciekawi mnie natomiast, co Imperium pocznie z Nalą Se, pochwyconą podczas przygotowywania ucieczki z Kamino. Coś mi mówi, że jej wiedza na temat klonowania będzie miała znaczenie dla innych projektów Imperium, potencjalnie wykraczających daleko poza okres, w jakim rozgrywa się The Bad Batch (vide The Mandalorian).

Podsumowując, po kilku rozwodnionych epizodach, stanowiących swoiste misje poboczne, w końcu dostaliśmy naprawdę emocjonujący odcinek, rozbudzający moją chęć na ciąg dalszy. Naprawdę nie mogę się doczekać tego, co twórcy zaserwują nam w ciągu najbliższych dwóch tygodni.

Podobne posty

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button

Wykryto Adblocka :(

Hej! Nasza strona to owoc pracy pasjonatów, lecz musi się również utrzymać! Działamy głównie dzięki reklamom, które wyświetlamy. Rozważ wyłączenie Adblocka, aby zapewnić nam możliwość dalszego dostarczania ciekawych treści.